Guerilla gardening czy też kwiatki WSZĘDZIE

Guerilla gardening – o co chodzi? Kiedyś w jakimś nowoczesnych piśmie przeczytałam o guerilla gardening. Miało to polegać na tym, że ludzie sadzili w mieście kwiaty, nie tam gdzie wolno (nigdzie w sumie nie wolno), tylko tak po prostu, np. na trawniku, w dziurze w murze czy na przystanku. Idea była chyba taka, że o…