kot poniedziałkowy vol. 54

Mam ostatnio w Szwecji wspaniały połów, jeśli chodzi o koty. Może dlatego, że trwają te 4 tygodnie w roku, kiedy nie jest wiecznie ciemno i nie można umrzeć z rozpaczy a koty mogą się wygrzewać w trawie. Jak ten poniżej.

Kot vol. 51. Moniki!

Ten piękny kot to jeden z dwóch, które należą do mojej serdecznej koleżanki Moniki.

kot vol. 50

Poniższy kot reprezentuje to, co najbardziej lubię: duże, zadowolone koty.

kot vol. 45

Ten kot urzekł mnie, gdy spotkałam go już nie pamiętam gdzie, chyba gdzieś koło Norbulinki. Popatrzcie na ten wyraz pyska! >>Uczestniczę w konkursie „Emigrantki własnym głosem” organizowanym przez  Muzeum Emigracji w Gdyni na najaciekawszy blog pisany przez polską emigrantkę.<< 

Kot w pokrzywach

Nie mam w Dharamsali dobrego połowu. Widuję w kółko dwa koty, szarego i czarnego, a poza tym nic. Widziałam raz innego szarego, ale nie miałam wtedy aparatu a później go już nie było. Ten mieszka na drodze do Dharamkotu i siedział w pokrzywach, a ja spieszyłam się na górę.