Trudno nazwać ten post inaczej niż…

Nie, serio, to nie mam pojęcia, jak miałabym nazwać ten post.

Piszę go, bo na pewno też tak macie.

No, nie wszyscy. Ale część z was na pewno tak. Macie osoby z internetu, którymi może nie interesujecie się na co dzień, ale są z wami tak naprawdę od lat. Chodzi mi o takie osoby, o których zwykle nawet nie pamiętacie, ale i tak w końcu sprawdzicie, co u nich słychać.

Można by powiedzieć: internetowe obsesje.

Ale co to za obsesja, jak się sprawdza taką osobę czasem raz na parę lat?

Ja też mam takie osoby. Żyję swoimi sprawami, a później raz w roku w szczególnie nudne popołudnie nagle w manii sprawdzam, co u takiej osoby słychać, żeby się rozchmurzyć.

Sam pomysł na tekst przyszedł mi dziś do głowy, gdy próbowałam sobie przypomnieć nazwisko pewnej fałszywej saudyjskiej księżniczki, która kilka lat temu została schwytana w Londynie za oszustwa… Ledwo mi się udało, więc dobrze, że tym razem sobie tu zapiszę na później.

Na potrzeby tego tekstu zaczęłam spisywać takie osoby na kartce. Niektóre od razu intuicyjnie odsiewałam. Nie chodziło mi o ciekawych blogerów czy fajne piosenkarki, z którymi jestem zawsze mniej więcej na bieżąco. Nie chodziło mi o dziewczyny takie jak ja, na które z jakichś tam względów notorycznie wpadam. Ani na ogólnie znane i szanowane osoby. Praktycznie żadnej z nich nie śledzę na Instagramie i oficjalnie to nawet tych nazwisk nie znam. Odsiałam też mężczyzn. Nie wiem, czy to akurat tak wyszło w tym momencie, czy wśród takich moich sekretnych internetowych fascynacji jest ich po prostu mało, ale ponieważ do głowy akurat przyszedł mi jeden prawdziwy i jeden taki naciągany, to postanowiłam już nie mieszać i się skupić na kobietach. Odsiałam też znanych Polaków za granicą o których nikt nie słyszał, bo to moja osobna obsesja.

Gdy miałam już gotową listę według tych kryteriów, mogłam zastanowić się, czy te osoby coś łączy.

Tak. To są bardzo dziwne osoby o nietuzinkowych historiach. Może samotne? Większość właściwie to chodzące historie sensacyjne, najczęściej z wątkami kryminalnymi. Gotowe historie filmowe. Czy piękne kobiety? Niekoniecznie tak od razu piękne, ale we wszystkich się można natychmiast zakochać.

Wychodzę tu troszkę na wariata, ale, jak to się mówi: stay with me!

Co jeszcze je łączy? Są od nas najdalej jak się da, a z drugiej strony, gdyby życie potoczyło się inaczej lub inne byłyby okoliczności, to kto wie, może każdy mógłby być na ich miejscu? I chyba dlatego jest to tak fascynujący i przerażający zarazem świat.

Sara al Amaudi

2DF07E4900000578-0-image-m-2_1446247000891.jpgmethode_times_prodmigration_web_bin_ad97831e-a69a-3ce1-b834-7c70bcbc92ec.jpg

Nawet nie próbuję strzelać, skąd ja tą historię wytrzasnęłam, ale musiało mi być tamtego dnia bardzo nudno. Zaczynam od fałszywej saudyjskiej księżniczki, bo już ją niejako zapowiedziałam. Dziś mi się przypomniała kompletnie niespodziewanie dla mnie samej i minęła chwila, zanim ją odnalazłam.

Około 2013 roku dwaj agenci nieruchomości podali ją do sądu o przywłaszczenie sobie domów w Londynie o wartości 14 mln funtów. Bez trudu przekonała ich do przepisania na nią nieruchomości. Oczywiście wyklęta córka szejka dostaje pieniądze w walizce i transfer z Bliskiego Wschodu się opóźnia, bo to wszystko nie jest takie proste, ale na pewno wszystko pójdzie dobrze, bo przecież kto w chwili gdy słyszy o milionach czekających za rogiem, nie zamyka czasem uszu na wszystkie dzwonki alarmowe licząc, że będzie dobrze?

Wyobraźcie sobie, że Sara al Amaudi w końcu wygrała tą sprawę i pozwolono jej zatrzymać te domy. Chyba w tym wszystkim był też wątek romansu z jednym z tych agentów nieruchomości, któremu udzielała małych w stosunku do wartości mieszkań, ale efektownych pożyczek, więc w efekcie głupio mu było nie przepisać na nią tych domów.

Sara al Amaudi zeznała w sądzie, że nie mogła mieć z nim romansu, bo jest oddaną muzułmanką i córką księcia Arabii.

Inni świadkowie zeznawali, że jest nielegalną imigrantką, prostytutką z kilkudziesięcioma latami doświadczenia pochodzącą z etiopskiej rodziny o złej reputacji, ma 43 lata, a nie 30 i każde jej słowo to kłamstwo. Pojawiła się sugestia, że chodzi w hidżabie, bo po prostu tak sobie nagrabiła, że lepiej się nie afiszować ze swoją twarzą…

W pewnym momencie miała chłopaka, którego prokurator określił jako próżnego, egocentrycznego modela ze Szwecji, który myśli tylko o pieniądzach. Po przyjęciu dla swingersów Szwed zaatakował butelką jej prywatnego szofera, za co poszedł na 6 lat do więzienia. W sumie, to już wyszedł, więc ciekawe, co teraz porabia.

Mogę długo jeszcze o tym pisać, bo to nie są wszystkie smaczki, ale zostawię tą przygodę ciekawym do samodzielnej eksploracji.

Yekaterina Putina

Czy słyszeliście, że córka Putina mieszka w Holandii i pod fałszywym nazwiskiem tańczy z zawodu rock and rolla? Putin ma jeszcze drugą córkę, o której wiadomo jeszcze mniej. Czasem sobie wyobrażam, jakie mają życie, jakie znają sekreciki Putina i co porabiają. Czy im się żyje lekko czy ciężko. Myślę, że żyje im się lekko, choć czasem się martwią i wtedy przez chwilę czują straszny ciężar i że się nie interesują polityką. Podobna!

W tym wypadku trochę mnie interesuje cała saga rodzinna, bo słyszało się też, że a to Putin nie żyje, a to że ma sobowtóra i że ożenił się na boku z gimnastyczną. No, czy to jest nieciekawe?

Paz de la Huerta

Kiedyś gdzieś przypadkowo przeczytałam o jakiejś jej niedorzecznym narkotykowym wybryku i od tej pory tak średnio raz w roku z rozbawieniem i współczuciem sprawdzam, co się zmieniło. Oto garść faktów z życia Paz de la Huerty, które mnie urzekły:

  • Czasem wygląda spektakularnie, innym razem kompletnie od czapy. Nie że źle, tylko właśnie od czapy z np. sinymi ustami i rozmemłaną kiecą na jakimś ważnym przyjęciu. Ja wam nie pokażę jednego zdjęcia, bo tego nie da się pokazać na jednym zdjęciu. To są klimaty typu:paz.JPG

 

  • Louis Theraux kręcił kiedyś poważny dokument o scjentologii. Rozmawiał z ważnym gościem w pewnym hotelu, gdy ubrana w bikini Paz de la Huerta zapukała w okno, weszła do pokoju i zaczęła opowiadać, że jest ZNANĄ aktorką. Trzeba ją było wypraszać. Nie jest jasne, czy wymyśliła to sama w jakimś widzie, czy była szpiegiem scjentologów.

 

Zwracam uwagę na jego minę po jej wyjściu 😀

  • Gdy czyimś najsłynniejszym dziełem jest seks-horror Pielęgniarka 3D o takim plakacie…

nurse-3d-Paz-de-la-Huerta-3.jpg

…to nie trzeba już chyba daleko szukać powodów, dla których Paz de la Huerta mnie intryguje do szpiku kości. Filmu (niestety?) nie widziałam. Tu muszę dodać, że Paz de la Huerta natychmiast po zagraniu w tym filmie, który był jak dotąd jej największym sukcesem, pozwała reżysera o 55 mln dolarów za to, że zniszczył jej karierę, bo film jest gupi. Wspominała też coś o tym, że zwichnęła sobie na planie szyję.

  • Dwa lata później ni z gruszki ni z pietruszki zagrała nagle świetną rolę w filmie Bare… który mi się szczerze mówiąc bardzo podobał. Była tam rozmemłaną wariatką z dziwnymi pomysłami, choć podejrzewam, że wiele nie grała. W tym filmie główna bohaterka – cicha mysz zostaje z uwagi na kłopoty finansowe striptizerką. Pod skrzydła bierze ją tajemnicza wariatka, którą gra właśnie Paz. Bardzo dobrze jest tu pokazany mechanizm stojący za tajemniczymi wariatkami, które przychodzą i znikają we mgle, kiedy chcą.

Nie, żebym na co dzień pamiętała o tym filmie, ale nawet mnie wzruszył!

  • Lana del Ray nagrała kiedyś piosenkę o nawalonej szalonej gwieździe. Zapytana o inspirację powiedziała: kiedyś na koncercie jakaś wariatka w tłumie pokazała cycki. Po koncercie manager powiedział mi, że to była Paz d e la Huerta…
  • Była kiedyś taka sytuacja, że Paz de la Huerta idąc ulicą zaczęła się przebierać, i to nie gdzieś na boczku, w krzakach, tylko na zasadzie:

article-0-162F908D000005DC-526_640x760.jpg

  • Jak ostatnio sprawdzałam w tym roku, to Paz de la Huerta była hospitalizowana po tym, jak zatrzasnęła się w pokoju i się wystraszyła…

Mogę tak jeszcze długo, ale papier chyba tego nie zniesie.

Cat Marnell

Cat Marnell to na tle reszty dosyć pozytywna postać, więc nie będę się rozpisywać. Zaczęło się od tego, że czytałam gdzieś o dziennikarce kolorowego pisma o kosmetykach dla nastolatek, która strasznie ćpała, aż jej teksty się zrobiły bardzo dziwne, a potem ją już wywalili i nikt nie chciał jej zatrudnić.

Cat Marnell pochodzi z szanowanej rodziny i miała laureatów Pulitzera za sąsiadów, więc to wszystko było dosyć niefortunne… Ale w końcu odbyła odwyk w Tajlandii i po drobnym poślizgu życiowym teraz chyba już dobrze sobie radzi.

Była jeszcze taka rozczulająca sytuacja, że dostała pokaźną sumkę od wydawcy na napisanie książki pod znaczącym tytułem How to murder your life, przewaliła zaliczkę, a książki nie było… Ale w końcu napisała ten swój bestseller , dość dobrze się już prowadzi i jak ktoś mi chce zrobić przyjemność to ja o tej książce marzę!!! No, nie na tyle, żeby ją sobie od razu kupować, ale wiecie, o co chodzi. Jak już nie będę miała żadnych innych zmartwień w życiu, to sobie będę kupować książki o tytułach takich jak „How to murder your life” , „Girl, wash your face” albo „Get rich lucky bitch” za 80 złotych. Potem pewnie będą przychodziły z Allegro, a ja nawet ich przez tydzień nie odpakuję, no bo bez przesady… Właśnie strach przed tym scenariuszem na razie mnie powstrzymuje, ale co się już miewało w koszyku na stronie księgarni, to moje.

e7daa3304b7eb59715bb675c91da.jpg

Na tle poprzednich Cat Marnell fascynuje mnie tak na 3/10. Chyba dlatego, że nikogo nie zabiła ani nie udawała arabskiej księżniczki… trochę nuda:(

Nastia Rybka

Zrobiło się o niej głośno, jak trafiła do więzienia w Tajlandii za organizowanie jakichś obscenicznych seks kursów i chyba zmuszanie do prostytucji. Nie do końca pamiętam, czy się przestraszyła w tym więzieniu, czy już w Rosji jak ją zatrzymali na lotnisku, ale w pewnym momencie zaczęła chyba w panice chlapać, że jest kochanką tego miliardera Deripaski i że słyszała na jego jachcie jakieś rozmowy o Trumpie i wyborach…

Chyba chciała sobie tym pomóc, ale…. no nie wiem.

Oglądałam z nią wywiad, gdzie z uśmieszkiem Sfinksa mówi, że się w Deripasce zakochała i że co, nie wolno? Udzielała też dosyć enigmatycznych odpowiedzi na pytanie o to, z czego żyje.

Z drugiej strony jest to biedna Białorusinka, która stara się wykroić dla siebie z życia tyle, ile może….

Anna Delvey

Anna Sorokin to Rosjanka, która przeprowadziła się w 2013 roku do Nowego Jorku i zaczęła udawać niemiecką księżniczkę. Mówiła np. znajomym: rodzice założyli mi fundusz na 60 mln dolarów, ale nie mam do niego teraz dostępu… Stawiasz piwo?

A oni czasem stawiali.

Na tej zasadzie też tygodniami mieszkała w hotelach, jadała w restauracjach, albo leciała na wakacje, na które „zapominała zabrać portfela”…Chyba też udawała, że prowadzi fundację charytatywną, a za zebrane pieniądze chodziła do spa…W maju skazali ją na 4 do 12 lat więzienia i szczerze mówiąc dopiero wtedy chyba o niej usłyszałam, a zainteresowała mnie tylko przez podobieństwo do moich innych ulubienic z tej listy. Kręcą o niej serial na Netflixie. Muszę powiedzieć, że o ile wszystkie inne darzę na swój sposób sympatią czy współczuciem, to Anna Delvey jakoś mnie nie wzrusza, ale uznałam, że tu pasuje, bo czasami i tak sprawdzam, co u niej słychać.


O której z nich trzeba natychmiast zrobić film sensacyjny? I czy wy macie jakieś swoje dziwaczne fascynacje z internetu? I dlaczego?

2 komentarze Dodaj własny

  1. cieniewiatru pisze:

    Mało tego bywa, że „ktoś” mnie denerwuje a jednak raz na jakiś czas… Ale zaczęłam to ograniczać bo często jednak jakiś post podnosił mi ciśnienie, nie komentowałem i zaraz wyłączałam stronę… ale po co mi to. Potem nawet doszłam do wniosku, że z tego może brać się hejt u osób, które coś takiego nakręca i może właśnie celowo czytają to z czym wiadomo, że nie będą potrafili się zgodzić

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Hej,
      tak, ja wchodziłam kiedyś na Pudelka i przestałam wiele lat temu, bo własnie zauważyłam, że to baaardzo rzadko służy czemuś pozytywnemu, a najczęściej właśnie ciśnienie podnosi i niezdrowe emocje. A te baby moje to faktycznie jest coś w tym że taka nutka „jak ona mogła” i to podsyca właśnie ciekawość, na zasadzie trochę może dezaprobaty też?
      Pozdrawiam 🙂
      Sonia

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s