Sposoby na myszy, szczury i muchy (bez zabijania)

Czy da się pozbyć myszy, szczurów i much bez ich zabijania?

To pytanie zadawałam sobie przez cały ostatni rok na wiele różnych sposobów. Poniżej podzielę się z Wami tym, czego się dowiedziałam.

Szczury

Posiadanie w domu szczura było dla mnie dość dużym przeżyciem. Na początku tej przygody  byłam bardzo naiwna.

Kupiłam dom, który przez wiele miesięcy stał pusty, więc zagnieździły się w nim dwa szczury.

Gdy spałam w domu sama, budziłam się zlana potem – słyszałam gdzieś blisko mlaskanie, miękkie kroki tuż obok łóżka…

Gdy wróciłam raz z tygodniowego wyjazdu, pierze z mojej pięknej kołdry i poduszek było rozwleczone po całym pokoju… Byłam wtedy jeszcze młoda i głupia i w nieodpowiednim miejscu trzymałam kaszę – została otwarta i ostentacyjnie rozrzucona po kuchni… Wszystko śmierdziało. Moje najcenniejsze skarby były obszczane, pogryzione i rzucone w kąt.

Zatykałam dziury cementem. Na p oczątku sypałam potłuczone szkło do dziury – tak gdzieś czytałam. Później w randomowych momentach dnia słychać było spod podłogi coś jakby delikatne podzwanianie. Kolega pytał, czy ten szczur toczy tam szklaną kulę?

Potem zatykałam dziury cementem z tłuczonym szkłem. Było skuteczne w zatkanym miejscu, ale szczurowi nikt nie bronił wybić dziury tuż nad lub pod tym miejscem. Czy dałabym radę cały dom obmurować cementem z tłuczonym szkłem?

Czytałam różne porady „na szczury”. Włóż do szczurzej dziury kostkę toaletową. Próbowałam. Rozpyl taki to a taki zapach… Problem w tym, że mój szczur jadł mydło, więc dziecinne sztuczki z internetu nie przystawały do sytuacji.

Pewnej nocy śniło mi się, że przyszła do mnie młoda szczurzyca. Za nią szedł jej stary ojciec, który ledwo mógł przegramolić się przez próg mojego domu. – Pani, pozwól ojcu się schronić! Nie mamy gdzie pójść… – wołała szczurzyca. Z bardzo ciężkim sercem zgodziłam się. Obudziłam się zlana potem – ktoś mlaskał w ciemności…

Mogę ciągnąć tą historię długo, ale nie będę. W końcu ktoś, kto przerabiał wcześniej to samo i poddał się u siebie w domu po tym, jak kuny i nornice ganiały się po nim w nocy, przyjechał i rozsypał trutkę na szczury.

RADA: Szczurze truchło lepiej spalić i to szybko. Zakopane w końcu gdzieś może wypłynąć; poza tym otrutego szczura mogą znaleźć koty i będziecie je mieli na sumieniu.

WNIOSEK

Czy da się wyeliminować szczury bez zabijania? Nie. Podobno istnieją szczurołapowie, które wyprowadzają szczury, nie zabijając ich, ale nie wiem, czy to nie są bajki dla grzecznych dzieci. Czytałam gdzieś o tym w gazecie, ale ktoś mi potem mówił, że to nieprawda. Jeśli w Waszej okolicy taki magik nie działa, to niestety pozostaje ostateczne rozwiązanie. Alternatywną jest łowny, duży, wiejski kot – ale nie kotek z miasta wypożyczony na dwa dni.

Myszy

Najpierw byłam kompletnie zielona; teraz już doskonale rozróżniam myszy od szczurów.

Moje szczury były złośliwe i miały mnie za nic. Myszki tak jak mówi stereotyp są cichutkie i uciekają spłoszone, gdy tylko wejdzie się do pokoju. Nawet potrafią być urocze i o ile się kompletnie nie oleje podstawowych zasad bezpieczeństwa żywności (pozostawianie na stole jedzenia, mąka i kasza luzem itp.), to nie przeszkadzają.

Dostałam tzw. żywołapki na myszy i na szczury. Ta na szczury w ogóle nie działała. Z dwóch na myszy działała plastikowa – metalowa nie. Plastikowa jednak miała taką wadę, że za drugim razem mysz wygryzła w niej małą dziurkę, za trzecim razem większą dziurę, a za czwartym razem już przez tą dziurę uciekła. Myślę więc, że warto zainwestować w jedną bardzo dobrą żywołapkę na myszy, najlepiej taką, którą ktoś wcześniej poleci.

Żywołapka to taka pułapka na myszy, która nic im nie robi. Zamyka je w pudełku, a pudełko można później wynieść na zewnątrz. W żywołapki na szczury nie wierzę, bo szczury to cwaniaki.

Skuteczne jest też ciągłe łatanie dziur w ścianach. Trzeba tylko pamiętać, że myszki mogą być naprawdę malutkie -w drewnianym domu pewnych szczelin nie da się do końca wyeliminować lub jest to bardzo trudne, więc trzeba się pogodzić z tym, że myszy będą wchodzić.

Ogólnie jeśli się ma bardzo czysto, zero okruchów i żadnego jedzenia na wierzchu, to myszy nie będą ostentacyjne, a może i w końcu się znudzą. Wystarczy jednak zostawić zapomnianego cukierka na dnie torby, by wyjąć go po kilku dniach z wygryzioną dziurą… U mnie z jakiegoś powodu myszy gustują też w świecach. Wyobraźcie sobie moją minę: zapakowałam dla koleżanki prezent do torby. Koleżanka po kilku tygodniach go odpakowuje i widzi…między innymi świecę ze śladami mysich zębów.

Jak na początku miałam myszy i szczury, to znajomi przywieźli koty. Po nocy spędzonej w domu koty wyglądały, jak ofiary traumy wojennej. Nie dziwię im się, bo ze szczurami naprawdę nie ma żartów. Bywały już ofiary w kotach i nie tylko w kotach.

Teraz jednak mam same myszy. Ostatnio przygarnęlam małego kotka i już po kilku dniach od jego pojawienia się ślady obecności myszy zniknęły. Kot jest tchórzem i nie ma pojęcia o łapaniu myszy, ale działa sam koci zapach.

Istnieją też dźwiękowe odstraszacze na myszy, szczury, a nawet komary, ale w nie wątpię. Może działają na myszki, ale na szczury pewnie nie. Poza tym nie chcę ogłuszać wszystkich kotów, kur i psów w okolicy, więc to nie dla mnie.

WNIOSEK

Czy da się wyeliminować myszy bez zabijania? Tak, a nawet jak nie do końca, to można się jakoś dogadać z myszami.

Muchy

Muchy w domu na wsi to mordęga. Każdy mi mówi – to nie otwieraj okien. He. Nie otworzyłam okna od miesięcy. Wchodzę jednak przez drzwi. Na początku zostawiałam je otwarte, bo czemu nie. Potem przestałam i problem much się zmniejszył. Teraz mam kota i gości, więc znowu zostwiałam otwarte drzwi i znowu mam mnóstwo much.

Czy cos działa na muchy poza morderstwem?

Internet poleca rośliny o pewnych zapachach. Myślę, że to działa w bardzo niewielkim stopniu, a doniczek z tymiankiem czy bazylią musiałoby być sporo na oknach, więc ogólnie za dużo zachodu. Poza tym jak już wspomniałam, moje muchy nawet nie wlatują przez okna.

Z innych legend ludowych to odstrasza citronella. Myślę, że to bardziej na komary. Również kadzidła, zarówno zwykłe, jak i ekologiczne, działają na komary, a na muchy w minimalnym stopniu. Poza tym nie wiem, co by miało to dać: muchy są już w domu, czują kadzidło i co? Uciekają z płaczem do kąta? Ale jeśli ktoś ma otwarte okna, to kadzidła i roślinki mogą trochę odstraszać.

Są też takie siatki na okna. Przydatne, tylko jak już wspomniałam, u mnie muchy nie wlatują przez okna. Poza tym z całego serca chciałabym uniknąć takiej sytuacji, że żyję za kratami i nie mogę nawet podać nic przez okno, dlatego się przed tym bronię, jak mogę. Poza tym nie umiem ich zakładać.

Powiem wam, co działa.

Po pierwsze, jeśli się utrzymuje szaloną czystość w kuchni, a najlepiej wszystko wyszoruje octem, to trochę działa. Można też wtedy zostawić np. upapraną deskę do krojenia na stole jako pułapkę. Muchy siadają, deskę wystawia się za okno i tak w kółko. Metoda dla bardzo cierpliwych osób z dużą ilością czasu wolnego.

Po drugie, to oczywistość, ale drzwi i okna muszą być ciągle zamknięte, albo zabezpieczone tymi koszmarnymi siatkami.

Po trzecie, widziałam na Aliexpress rodzaj żywołapki na muchy. Nie wiem do końca, na jakiej zasadzie to działa, ani czy działa, bo łapka dopiero do mnie płynie z Chin, ale wydaje mi się, że to może działać.

HTB1JC1nlP7nBKNjSZLeq6zxCFXaw.jpg_q50.jpg

/już otrzymałam tą maszynę i po paru dniach stosowania muszę powiedzieć, że działa, ale nie jest to takie proste. Trzeba ją postawić w odpowiednim miejscu gdzie musi być kontakt i wysmarować czymś co przyciąga muchy. Potem trzeba to wystawić na dwór i je wypuścić… a jest tam tylko małe okienko, więc zanim wylecą, to trwa godzinami. Gdy to zrobiłam, akurat spadł deszcz, wiec część much się potopiła, a w środku się zrobił niezły bigos… Niektóre muchy zostają też zgniecione lub rozsmarowane na tej maszynie podczas jej działania… Także wyobraźcie sobie jak teraz ta maszynka wygląda i jak bardzo chce mi się ją czyścić (co nie jest takie proste, bo nie da się jej za bardzo rozebrać, a myjąc, trzeba uważać, żeby nie zamoczyć kabla… /

 

Po czwarte, czasem przyjedzie do was miłosierny znajomy, który nie będzie mógł wytrzymać z muchami i weźmie na swoje sumienie rozwieszenie lepu na muchy. Gospodarz może udawać, że nic o tym nie wie.

Tu otwiera się całe pole spekulacji filozoficznych. Są teorie, które mówią, że lepiej byłoby się cały czas pilnować z otwieraniem drzwi, a do tego mieć może jeden lep na niedobitki, które wlecą, zamiast otwierać na oścież drzwi kotu i gościom, a potem zmuszać znajomych, żeby rozwieszali lepy na setki much. Zdaniem wielu przerzucanie zabijania na kogoś innego jest jeszcze gorsze, niż samo zabijanie. Moim zdaniem w ogóle nie wolno zabijać, ale co do szczegółów to pogadamy, jak będziecie mieć muchy w domu.

W ostatnim roku sporo czytałam o muchach i mogę pocieszyć. Muchy składają jaja tylko w kupie. W standardowym domu żyją więc tylko te muchy, które wleciały – nowe się nie rodzą. Gorzej, jak ktoś ma np. wychodek czy inne takie miejsce blisko domu – wtedy musi natychmiast rozwiązać ten problem, bo nigdy się nie uwolni od setek much. Ja nie mam wychodka ani nic, a i tak mam mnóstwo much (sąsiad ma za to oborę…).

WNIOSEK

Czy da się wyeliminować muchy bez zabijania? Tak, ale jest to trudne i wymaga mnóstwo zachodu, skupienia i czasu. Tak na szybko – nie.

4 komentarze Dodaj własny

  1. Caffe pisze:

    Nawet nie przyszłoby mi do głowy rozważanie eliminowania much bez zabijania:-) chyba zła kobieta jestem:-)

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      hehe nie do końca, bo po roku mordowania się z tym dochodzę do wniosku, że to i tak niemożliwe;p

      Polubione przez 1 osoba

  2. cieniewiatru pisze:

    Na gryzonie bardzo skuteczna jest kuna, tylko że kuna zagnieżdżona na dachu jest większym problemem niż gryzonie 😉
    Szczur jest bardzo inteligentny, na szczęście nie mieliśmy żadnego. Myszy no cóż, nawet jej czlowiekowi szkoda, ale nie lubię gdy chodzą po domu od czasu gdy sokolnik uświadomił mi, że mysz ciągle posikuje znacząc sobie drogę powrotną

    Polubienie

  3. Adam pisze:

    Hej, uwielbiam Twoje wpisy i czytam je „od zawsze”. Książkę „jak kupić dom na wsi” oczywiście nabyłem i czytam. Nie wiem dlaczego wkręciłem sobie, że kiedyś byłaś na Malcie 🙂

    Anyway, pozdrawiaaaam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s