O tak zwanym hejcie

Piotr Sulewski z Warsaw Media House wpadł na pomysł, byśmy wspólnie wypowiedzieli się o hejcie. On – z szerokiej perspektywy. Ja – z prywatnej.

Hejt to jedno z nowszych, a przy tym najmodniejszych słów, co już wiele wyjaśnia. Media kochają ten temat.


Na początek więc odważne wyznanie: nie mam za bardzo do czynienia z hejterami. Moje podejście dobrze obrazuje poniższy film. Bardziej szczegółowe porady znajdziecie pod nim.

do_postow_after.png

Skuteczne strategie higieny psychicznej, jakie stosuję w internecie, są intuicyjne:

  • Nie bywam w miejscach, w których bywają hejterzy. Czasem u fryzjera czy dentysty wpada mi w ręce Viva lub Party, ale od razu odkładam. Dopiero patrząc z dystansu widzę, jak obrzydliwe i szkodliwe są te gazety. Za każdym razem, jak stykam się z takim pisemkiem, jestem zaskoczona, że pewne działania czy uwagi jeszcze mają miejsce. Przysięgłabym, że nikt się tak już od dawna nie zachowuje. Wydaje mi się tak, bo unikam tego typu wpływów i nie czytam złośliwych zestawień bab w sukienkach. Myślę, że ktoś, kto czyta Pudelka i kupuje Party, nie może i trochę nie powinien narzekać na hejt. 10 lat temu wchodziłam na Pudelka codziennie. Po jakimś czasie zrozumiałam, że to portal szkodliwy nie tylko dla świata, ale dla mojej psychiki. Dałam sobie spokój.

RADA: Trzymaj się z dala od rozplotkowanych i złośliwych znajomych (również internetowych) i szkodliwych gazet czy portali plotkarskich. Nie produkuj hejtu i nie zaglądaj w miejsca, gdzie się go produkuje, a pewnie się z nim prędko nie zetkniesz.

  • Widuję dość często takie akcje, typu że aktorka czyta na swój temat uwagi anonimów z internetu, a potem histerycznie się śmieje, pokazując, jaki to ma do siebie dystans. Zastanawiało mnie zawsze, po co?

Kto normalny aktywnie szuka wpisów o tym, że jest grubą krową i kretynką którą trzeba zamordować? Czy to jeszcze gruba skóra, czy już proszenie się o załamanie psychiczne i marnowanie czasu? Nie szukajcie takich opinii na swój temat, jeśli chcecie mieć spokój wewnętrzny.

Przykładowo na moim blogu muszę zaakceptować komentarz, zanim zostanie opublikowany. Dlaczego wybrałam tą opcję? Bo to mój blog, więc mogę. Poza ewidentnym spamem może ze 3 razy nie dopuściłam jakiegoś komentarza do publikacji, ale cieszę się, że mam taką możliwość. Przyznam się, że gdy widzę głupią wiadomość, to jej nie czytam do końca, bo szkoda mi czasu.

RADA: Skrzynka na spam, opcje blokowania numerów i ignorowania wiadomości nie zostały wymyślone przypadkiem. Publiczne dla całego świata profile, niefiltrowane komentarze, branie udziału w panelach czytania o sobie, że jest się durną krową – można tego unikać i gorąco do tego namawiam. Nie ma obowiązku czytania wiadomości od obcych ludzi, szczególnie jeśli są niegrzeczni. Jeśli ktoś z powodów zawodowych musi czytać wszystko, co do niego piszą, to niech to za niego robi ktoś inny (o tym w drugiej części tekstu)

  • Czytałam kiedyś u Kate Carraway z Vice bardzo mądrą uwagę. Brzmiała mniej więcej tak: czy Beyonce siedzi w internecie i szuka aktywnie wiadomości o tym, że ma grube uda i nie umie śpiewać? Warto przemyśleć: czy gdyby czytała obsesyjnie takie rzeczy, to nadal byłaby słynną i podziwianą piosenkarką, czy raczej dawno poszłaby do domu płakać i zamknęłaby biznes, bo uznałaby, że jest głupia i bez talentu?

 

fdg.JPG
„Ciekawe, co o mnie dzisiaj napisali…”

 

RADA: bardzo łatwo zacząć szukać okropnych uwag na swój temat i wpaść w czarną rozpacz. Nie rób tego. Znów: jeśli ktoś już musi być na bieżąco z tym, co o nim piszą, to niech zleci komuś zdystansowanemu monitorowanie tych informacji, o ile nie chce oszaleć.

  • Pisałam już też ostatnio o tym, że wbrew pozorom cały świat nie kręci się wokół nas i nie komentuje każdego naszego ruchu. Najczęściej jak ktoś coś palnie, to nieświadomie. Drobniejsze urazy lepiej od razu wybaczyć i zapomnieć.

 

To moja osobista perspektywa. Poszczęściło mi się pewnie również dlatego, że nie jestem sławna i niespecjalnie kontrowersyjna.


A jeśli ktoś jest? To wtedy ma gorzej. Wyobraźcie sobie, że macie firmę, czy nawet popularnego bloga i musicie czytać wszystko, co o was piszą. A jeśli napiszą źle? A jeśli niesprawiedliwie? Na te pytania na podstawie swojego wieloletniego doświadczenia odpowiada niezawodny Piotr Sulewski z Warsaw Media House.

fdz.JPG

Gdy wyszło inaczej, niż chciałeś

Konkurencja nie śpi, a zwłaszcza wtedy gdy twojej firmie zdarza się mniejsza lub większa wpadka. Zaniedbałeś firmowego bloga? Nie udzieliłeś klientowi rabatu? A może za szybko upomniałeś się o płatność? Każde z tego typu działań może zostać bardzo ostro ocenione przez niezadowolonego kontrahenta, a oliwy do ognia chętnie doleje konkurencja. Zdarza się, że drobna uwaga klienta o twojej wpadce zamienia się w kulę śniegową, napędzaną komentarzami konkurentów i „życzliwych”.

RADA: Z monitoringu sieci korzysta dzisiaj prawie każdy prowadzący kampanie wizerunkowe lub reklamowe w Internecie. Dzięki temu na temat twojego biznesu można dowiedzieć się bardzo dużo w krótkim czasie. I niekoniecznie musisz to robić osobiście. Pamiętaj też, że nawet, jeśli sam się nie zdecydujesz na e-monitoring, to prawdopodobnie skorzysta z niego konkurencja. Warto wiedzieć, co o tobie piszą.

Jeżeli pod jedną złą opinią pojawia się cała dyskusja, możesz mieć pewność, że wyszukiwarka Google ją zaindeksuje.

Czasem do eksplozji hejtu nie potrzeba nawet skargi realnego klienta. Być może już zmierzyłeś się z irracjonalnymi oszczerstwami i wiesz, że mogą mieć bolesne skutki…

                               Zdarza się, że hejt i trolling idą w parze

ohtilly-1474612-unsplash

Bywa, że marka osobista lub firma zostaje pomówiona o działania, z którymi być może nigdy nie miała nic wspólnego… Co wówczas robić?

  • Nigdy nie kieruj się emocjami, przygotowując odpowiedzi na krzywdzące opinie…

  • …ale też nie milcz! Na czarny PR należy reagować możliwie szybko, choć spokojnie.

  • Podziel negatywne komentarze na hejt, na który warto krótko odpowiedzieć komentarzem odsyłającym do twojej oferty (strony, profilu) i ten, który wymaga dłuższej odpowiedzi merytorycznej z użyciem solidnych argumentów.

Poniżej znajdziesz garść podpowiedzi, które pomogą ci, gdy zetkniesz się z hejterem.

HEJT

POLECANA REAKCJA

Zawierający zarzuty, których nie można zaliczyć do nietaktownych czy zaczepnych (np. klient zarzuca ci, że na twojej stronie jest za mało merytorycznych treści).

Podanie jasnych argumentów, które przeważą na naszą korzyść.

Niemerytoryczne i obraźliwe treści bazujące na oszczerstwie lub domniemaniach, (np. pomówienie: nowa szefowa firmy zyskała stanowisko przez romans).

Tutaj warto powołać się na twarde dowody przeczące zarzutom lub dokładnie sprawdzić regulamin serwisu, na którym pojawił się obraźliwy komentarz. Jeżeli hejter łamie regulamin warto napisać do administratora z prośbą o jego usunięcie z grona użytkowników danego portalu lub czasowe zablokowanie.

Hejt, który uderza w wizerunek firmy i jest powielany na wielu serwisach, forach czy portalach. (np.: podobno ta firma nie płaci w Polsce podatków)

Odpowiedź wymaga równie silnego rozgłosu co złośliwa opinia, dlatego tutaj warto nie wchodzić w bezpośrednią dyskusję z nieugiętym hejterem tylko od razu odnieść się do jego hejtu w oficjalnych kanałach komunikacji używanych przez markę, czyli na swojej stronie www lub na fanpage’u na Facebooku, Twitterze itp.

Obraźliwy hejt, który nie ma żadnych uzasadnionych przyczyn przez dłuższy okres czasu nieustannie zwiększa swoje natężenie i staje się to uciążliwe.

Pamiętaj w takiej sytuacji o tym, że jest to przestępstwo i warto zawiadomić organy ścigania o ponadprzeciętnej aktywności hejtera. Przestępstwo zniesławienia czy zniewagi może zostać ukarane wysoką grzywną, karą ograniczenia wolności lub jej pozbawienia na okres 2 lat.

Oczywiście nie każdy ma siłę walczyć, szczególnie, że ataki miewają charakter zmasowany. W dobie Twittera czy Facebooka wysłanie wiadomości od ich autorów wymaga kilkusekundowego wysiłku, a wiele takich reakcji jednocześnie może przytłoczyć.

Dlatego sporo osób (nie tylko dużych firm, ale i blogerów czy drobnych przedsiębiorców), dyskretnie korzysta z usług agencji. To jej pracownicy mogą odpowiadać na komentarze i moderować rozmowy, co staje się przydatne, gdy klientów czy użytkowników strony jest wielu. Dzięki szybkiej i skutecznej komunikacji marka jest postrzegana jako bardziej godna zaufania i profesjonalna, a to ma przełożenie na zyski.

Agencje takie jak np. Warsaw Media House oprócz monitoringu sieci i marketingu szeptanego mogą prowadzić badania opinii i poziomu zadowolenia klientów. Dzięki temu na bieżąco będziesz wiedział, co tak naprawdę myślą o twoich produktach lub usługach prawdziwi odbiorcy, a nie anonimowi hejterzy.

Tekst edukacyjny o hejcie w internecie powstał we współpracy z Warsaw Media House. Więcej o agencji pod adresem www.wmh.agency, Znajdziesz ich też w pięknym, ceglanym budynku z widokiem na Wisłę w warszawskim Porcie Praskim ( ul. Wrzesińska 12 lok 1). Podobno mają najlepszy widok w Warszawie!

O autorze gościnnego wpisu:

Piotr Sulewski to prezes Zarządu Warsaw Media House. Absolwent Zarządzania projektami i MBA. Specjalizuje się w analizie danych i reklamie online.

Tu możesz się z nim skontaktować: LinkedIn, Facebook, Instagram

3 komentarze Dodaj własny

  1. Caffe pisze:

    Na początku swojej blogowej przygody bardzo mnie stresował hejt, zwany wtedy trollingiem:) Długo mnie trzymało, że ktoś tak źle odbierał moje teksty. Zwykle była to krytyka na zasadzie „ale jesteś głupia, małostkowa, skoro piszesz takie rzeczy”, lub gdy pisałam o zdradzie uchodziłam za zdradzającą, gdy o alkoholizmie, że sama mam problem:)) Wiesz, cokolwiek nie napisałam, było poddawane krytyce. Zwłaszcza, gdy polecał to na swojej stronie Onet. Wtedy masakra. Dopiero potem się z tym zjawiskiem oswoiłam i przestałam reagować. Teraz nie mam hejtu. Pojedyncze przypadki, to jest wyjątek, który potwierdza regułę:) Nie reaguję.

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Hej, dzięki za wiadomość. Mam tak samo! Na początku baaardzo się tym przejmowałam, brałam wszystko do siebie i byłam pewna, że jak napiszę cokolwiek szczerze to wszyscy się wściekną. Z czasem się okazuje, że po pierwsze to raczej się nie wściekną, a po drugie, to nawet jesli, to nie mój problem;p Czytałam ostatnio coś takiego, że jak ktoś nas krytykuje w internecie, to nigdy to nie jest osoba, która robi od nas więcej, tylko zawsze – mniej. Bo jak robi więcej to wie, jak to jest trudno wszystko to spiąć i zorganizować i jeszcze się przełamać, więc nie hejtuje. Co o tym myślisz?
      Pozdrawiam:)
      Sonia

      Polubienie

      1. Caffe pisze:

        Myślę, że to ma sens. Zwykle tak jest, że hejter dowartościowuje się ponieważ mu czegoś brak. Robi mniej, czuje się mniej wartościowy, on wie, że czyjś sukces to praca, ale lepiej tę pracę umniejszyć. Pozdrawiam:-)

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s