Co ludzie powiedzą (w internecie)

Od kiedy wprowadziłam się na Podlasie, zaczęłam na grzybach czy podczas prac ogrodowych słuchać podcastów. Jakoś tak wyszło, że głównie o biznesie i copywritingu, bo takich jest sporo i okazały się być dla mnie dość ciekawe.

Nie minęło dużo czasu, aż zaczęłam wprowadzać różne zasłyszane porady w życie. Na podsumowania jest jeszcze za wcześnie, więc z tym się na razie wstrzymam. Dziś chciałabym porozmawiać o czymś innym.

Jak już mówiłam, słuchałam tych cudownych porad i zaczęłam je stopniowo wprowadzać w życie. Założyłam swoją stronę copywriterską, taką jak to ludzie mają. Zaczęłam prowadzić podcast i planować ebooka. Równolegle pojawiły się takie myśli:

  • Wszyscy pomyślą, że jestem głupia i będą się ze mnie śmiali
  • Ktoś to zobaczy i będzie się ze mnie śmiał do końca życia.
  • To będzie do końca moich dni w internecie i chce mi się płakać

Niby nie biorę do siebie bardzo tych myśli, ale powiedzmy może tyle, że o podcaście nikomu na razie nie powiedziałam ani nie zamieściłam do niego nigdzie linka 🙂

Na blogach sporo się mówi o tym, co ludzie sobie pomyślą, co będą gadać jak się coś zrobi itp.

Chciałabym jednak siebie i Was uspokoić: w większości nic nie pomyślą.

Już tłumaczę, dlaczego.

Dzisiaj ktoś mi opowiedział historyjkę swojego absurdalnego biznesu sprzed lat, polegającego na kupieniu 10 tysięcy jakichś wisiorków z Chin. Udało mu się sprzedać 1 Chińczykowi na Stadionie i później jeszcze kilka.

Natychmiast mi się przypomniało, że z 10 lat temu z koleżanką kupiłyśmy jakieś piłki i dmuchane rękawki i sprzedałyśmy je nad morzem podczas urlopu z mniej więcej podobnym skutkiem. Co to był w ogóle za pomysł 😀

Piszę o tym, bo jestem głównym bohaterem i sprawcą tej historii, a nawet ja o tym kompletnie zapomniałam na 10 lat. Nie wiem, czy też tak macie, ale czasem czytam swoje CV lub ktoś mi o czymś przypomina i sama się dziwię, że jakiś fakt miał miejsce – wyleciał mi z głowy.

Jak uczyłam się tybetańskiego, to nawet bliscy znajomi mówili ludziom, że np. uczę się hindi czy sanskrytu albo że jestem tłumaczem. Nie dlatego, że mieli mnie w dupie, lecz dlatego, że każdy ma dość na własnym talerzu, żeby martwić się jeszcze o cudze sprawy i wszystko śledzić.

Powiedziałam kiedyś kuzynowi chłopaka, że piszę dla portalu finansowego, bo akurat pisałam, to potem uważał mnie za maklera, który obraca kryptowalutami, bo tak to sobie zapamiętał.

Czy Wy wiecie dokładnie, co robią i robili Wasi znajomi? Znam i lubię męża mojej przyjaciółki, ale powiem Wam tyle o jego pracy, że pracuje w firmie. A wcześniej pracował w innej firmie (mogłam coś pomylić).

Piszę o tym dlatego, bo wbrew pozorom świat ma wystarczająco dużo do roboty, żeby jeszcze obsesyjnie śledzić każdy szczegół z mojego czy Waszego życia. Nawet jeśli śledzi, to nie magazynuje tych informacji, bo ma dużo nowych do przetworzenia.

Parę lat temu znajoma założyła kanał na Youtube, który był… powiedzmy, że dość kontrowersyjny. Żeby nie powiedzieć, że zastanawialiśmy się w gronie bliskich osób, czy ta działalność nie jest efektem poważnej choroby psychicznej.

Nawet w takim skrajnym przypadku rozmyślanie i plotkowanie o tym zajęło nam w gronie 3-4 osób może łącznie z 45 minut. I przypomniałam sobie o tym ostatnio tylko dlatego, że koleżanka mi powiedziała, że kanał tej osoby ma dziesiątki tysięcy subskrybentów 😀

Bardzo się rozwinęła i robi dobrą robotę, także już się z niej nie śmiejemy, a w sumie nawet trochę jest mi głupio, że w ogóle kiedyś mieliśmy czas się tym zajmować. Teraz już bym się nie zajmowała. Za pół roku zapomnę o tym, co gadaliśmy wcześniej i nie będę miała pewnie już nigdy czasu ani ochoty buszować w jej najstarszych filmikach. Bo po co.

Zajrzyjcie do pierwszych, najstarszych wpisów jakiegokolwiek bloga czy profilu i będą okropne. Ale nie będziecie ich czytać, bo po co, skoro nowe są fajniejsze. Tak ma zdecydowana większość ludzi.

Jeśli sami nie pamiętamy wszystkiego, co było 5 lat temu i musimy sobie pisać na kartkach, żeby spamiętać nasze zajęcia na ten tydzień, to co dopiero inni.

Czasem sobie wyobrażam najczarniejszy scenariusz i wychodzi na to, że najgorsze, co może się wydarzyć, to jak kolega, którego widziałam 4 lata temu i raczej już nigdy nie zobaczę, powie, że to co robię jest beznadziejne. Albo była znajoma straszliwie mnie obsmaruje wśród swoich koleżanek, których nie znam. Faktycznie horror 😀

Oczywiście na razie nadal nikomu nie powiedziałam o podcaście. 🙂

Musicie mi powiedzieć, czy też wyobrażacie sobie takie najczarniejsze scenariusze. Czy są różnie „straszne” jak moje? Czy warto powstrzymywać się przed czymkolwiek z takich powodów? Jak sądzicie?

Reklamy

11 komentarzy Dodaj własny

  1. Caffe pisze:

    Tak, mam dokładnie tak samo. Nagrywam się, potem slucham jak to wypada przed kamerą, ale jeszcze nigdzie nie upubliczniłam. Pewnie z tych powodów, o których napisałaśs:-) trzymam wiec za Ciebie kciuki, a może i ja sie kiedyś odważę:-)

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      No trzymam kciuki 🙂 Mogę tylko obiecać że nie będę się śmiała!

      Polubienie

      1. Caffe pisze:

        Ha ha. Sama się z siebie śmieję, więc nie wierzę, że Ty byś sie nie uśmiała.

        Polubienie

  2. Ken.G pisze:

    Co kilka lat mam coś takiego, że lubię sobie wracać do starych notek. Piszę bloga od 13 lat, więc trochę się od tego czasu pozmieniało, zresztą ja sama też. Kiedy czytam te stare posty, nieraz chichram się jak potłuczona, ale nie dlatego, że są głupie. Kiedyś miałam jakieś takie lżejsze pióro, mogłam pisać o głupotkach. Fajne są te notki, cieszę się, że je mam 🙂

    Warto 🙂 Zawsze warto, choćby dla samego siebie. Ale trzeba pamiętać, że w sieci są różni ludzie, również osoby chore psychicznie i zwyczajni zawistnicy (moda każe nazywać ich hejterami), który wbiją szpilkę komuś tylko dlatego, że chcą. Trzeba umieć mieć na to wywalone, inaczej się zamęczysz.

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Tak masz rację. Pomija się kompletnie aspekt, że na świecie są osoby chore psychicznie czy jakieś skrajnie złośliwe.Czasem widuję że są organizowane takie różne „zabawne” czytania komentarzy od hejterów przez celebrytów i właśnie moim zdaniem warto pamiętać, że to mogą być osoby zwyczajnie chore którym poświęcamy uwagę i czas. Nawet ze względu na ich dobro lepiej byłoby przemilczeć i już tego nie ciągnąć.
      Pozdrawiam:)

      Polubienie

  3. pkropka pisze:

    Masz dużo racji. Ja zawsze uważałam, że nieważne co ludzie powiedzą, tak długo, jak długo wiem po co coś robię. Gdzieś trzeba zacząć, jak to mawiają „nie od razu Rzym zbudowano” 😉
    Wiele też zależy od pewności siebie/swojego. Ludzie potrafią sprzedać naprawdę głupie rzeczy, tylko dlatego, że wierzą w sukces.

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Bardzo słuszne podejście – tak długo jak wiem po co coś robię. Masz rację, jak moja intencja jest słuszna to łatwiej uznać, że ludzie po prostu się nie znają.

      Polubione przez 1 osoba

  4. blogginipl pisze:

    Też zawsze wyobrażam sobie najczarniejsze scenariusze, w których wszyscy śmieją się, że wypisuję i robię głupoty 🙂 ale taki strach jest chyba naturalny, kiedy robimy coś nowego. W każdym razie słuszna uwaga z tym, że mało kto ma czas i ochotę na buszowanie w odmętach internetu i analizowanie jakichś zakurzonych wypocin, o których człowiek sam już dawno zapomniał. Uwielbiam twojego bloga i czekam na ten podcast!

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Hej Justyna, dzięki a przede wszystkim – super nazwa – Bloggini! Serio dziwię się że nikt na to wcześniej nie wpadł. XD
      Pozdrawiam
      Sonia

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s