Cisza i spokój – Książka o wyprowadzce na wieś

Cisza i spokój Natalii Sosin-Krosnowskiej czyli dobra (i praktyczna!) książka o wyprowadzce

Dostałam ostatnio świetną książkę Cisza i spokój Natalii Sosin-Krosnowskiej o wyprowadzce na wieś i mogę ją polecić każdemu, kto się nad tym zastanawia. Autorka sama wychowywała się na wsi, a poźniej w swoim programie na Domo + rozmawiała z dziesiątkami osób, które też się wyprowadziły z dużych miast.

Każda historia kończy się poradami praktycznymi (jak oszacować koszty remontu, jak zjednać sobie sąsiadów), a na końcu książki można znaleźć jeszcze ważne adresy i podsumowanie dotyczące rodziny, pracy itp. na wsi (nie tylko teoretyczne, ale też dotyczące np. dojazdów do szkoły). Dzięki temu można dowiedzieć się czegoś konkretnego np. o tym, jak założyć stado owiec do produkcji serów lub zrobić remont. Mnie najbardziej interesował rozdział o uprawach rolnych, w którym znalazły się też listy najłatwiejszych w uprawie warzyw czy mini-zielnik (akurat szukałam takiego). Na pewno przydadzą się na wiosnę! Cieszę się też, że było co nieco o permakulturze, która ostatnio za mną chodzi. Porady są inspirujące, ale nie wiążące – jedni mówią, że remont trzeba koniecznie zrobić samemu, a inni, że w żadnym razie – tylko z fachowcem. Także i tak zrobię, jak będę uważała 🙂 Ale do większości rolniczych planuję się zastosować i nie mogę się doczekać!

Rozczulił mnie powtarzający się motyw lekkiego wariactwa bohaterów, którzy „zakochali się” w jakiejś rozpadającej się szopie lub kupili działkę, bo tak ładnie fruwały po niej motyle. Każdy, kto kupił dom w nieco spontaniczny sposób wie, że motyw „zakochania się” też gra dużą rolę przy podejmowaniu decyzji. Bez lekkiego szaleństwa może nawet nikt nigdy nie kupiłby starego domu i wszyscy mieszkalibyśmy w do bólu praktycznych szarych kwadratach z lat 70.?

Książka nie byłaby kompletna bez dwóch ostatnich historii, które wyłamują się ze schematu mieszczuchów, którzy mieszkają na wsi od kilku-kilkunastu lat i im się wszystko udało.

cisza_i_spokoj_natalia_sosin_krosnowska
Cisza i spokój, Natalia Sosin- Krosnowska, wyd. Czarna Owca, 2018

Pierwsza historia to facet, który kupił dom na Podlasiu, ale mu się nie popdobało i się wyprowadził, a druga to kobieta, która mieszka na wsi od lat 70, więc o wiele dłużej, niż w innych przypadkach. No, jej historia daje perspektywę na narzekania o zacinającym się internecie i problemach z odpaleniem auta zimą: wyprowadziła się w czasach, gdy jadło się głównie warzywa i sery od sąsiadów, a na zakupy szło się do sklepu, który był 6 km dalej i nic w nim nie było. Nie było gazu, kanalizacji, telefonu, samochodu, a na początku też wody i prądu. No i była zadowolona.

Historia faceta, któremu się nie podobało na Podlasiu, mnie szczerze ubawiła. Otóż uciekł stamtąd, bo doznał deprawacji sensorycznej i zaczął mieć niepokojące wizje. Już tłumaczę jak do tego doszło: wracał od znajomych spod Białowieży i jechał przez ciemne wsie, bo było po 22:00. Przyjechał do domu i było zupełnie ciemno, ale znalazł latarkę, węc udało mu się zamknąć bramę, otworzyć drzwi itp., umył się i położył spać. Jak światło było juz zgaszone, to zaczął mieć wizje, które jego umysł wytwarzał z braku bodźców – klasyczny przypadek deprawacji sensorycznej, tak dobrze znany astronautom i myśliwym na Syberii. Po tamtej strasznej nocy uciekł. Podsumuję: był w Hajnówce czy gdzieś pod Białowieżą u znajomych (zakładam że w oświetlonym domu), potem jechał godzinę (po ciemku, ale z reflektorami auta, więc… no tak normalnie), dojechał do domu gdzie było ciemno, zapalił latarkę, potem światła w domu, no a potem je zgasił do snu i dostał deprawacji sensorycznej. No, jakby to było takie proste, to nikt by nie przetrwał ani jednej nocy 😀 Rzeczywiście, zimą wieczory na wsi mogą trochę męczyć, ale czy właśnie dla czarnego nieba pełnego gwiazd nie wyprowadzają się mieszkkańcy miast, gdzie niebo jest zawsze pomarańczowe lub fioletowe?

Nasz bohater stwierdził też wówczas, że gdyby coś mu się stało, np. by się potknął, to nikt by nie zauważył już nigdy i by umarł (bo w mieście jakże często zachodzą do nas sąsiedzi i pytają o zdrowie [spojler: moi sąsiedzi w Warszawie po 15 latach nie wiedzą nawet jak mam w domu. Z sąsiadami na Podlasiu gadam na co dzień, a pan Adam u mnie bywa dość często, nawet jak o to nie proszę. Hah w filmie „Szwedzka teoria miłości” jest mowa o niejednym przypadku Szweda, który się rozłożył i listonosz go znalazł 2 lata później)]. Od tamtej pory nawet, jak nasz bohater jedzie przypadkowo drogą prowadzącą na Podlasie z Warszawy, to jest mu nieprzyjemnie na samą myśl o tym wszystkim.

Trochę się śmieję, ale serio to ja go doskonale rozumiem. Myśle, że jego historia jest analogiczna do mojej ze Szwecji i że ludzi też mogą śmieszyć do łez moje żale nad drogimi pomidorami z supermarketu. I myślę, że jakbym kiedyś jakimś przypadkiem znalazła się na promie do Szwecji, to też byłoby mi smutno i chciałabym uciekać. Wniosek – nie każdy się nadaje do tego samego, a jak ktoś wyjątkowo źle się czuje w jakimś miejscu, to dostaje deprawacji sensorycznej po umiarkowanie ciemnym wieczorze 😀 Albo umiera z nudów i rozpaczy w Szwecji, gdzie podobno jest ciekawie i wesoło. Także żarty na bok: ta historia pokazuje, że w teoretycznie bajecznym miejscu (wiejska sielanka/skandynawskie hygge) też może sie nie podobać i to nawet, jak się chciało tam mieszkać. Wniosek – przed przeprowadzką warto posiedzieć gdzieś ze trzy tygodnie. Zimą 🙂

Cisza i spokój Natalii Sosin-Krosnowskiej nie jest też za krótka, co ważne, bo mam już serdecznie dosyć tych reportaży, które niby to mają po 300 stron, kosztują 50 zł, ale interlinia 1,5, duże literki, lanie wody i mnóstwo zdjęć sprawiają, że się to czyta w 2 dni nie przemęczając się. Ta książka nadaje się na dłużej, szczególnie, że zawiera różne porady, nad którymi można się zadumać. No i jest też po prostu bardzo ładna, więc warto kupić ją komuś, kto mówi, że się chce wypreowadzić na wieś. Będzie mu miło.

Szukasz porad i inspiracji na czas poszukiwania domu? A może chcesz pierwszy przeczytać moją książkę o tym, jak kupić dom na wsi, gdy wcale nie jest się szalenie majętnym człowiekiem? W takim razie koniecznie daj znać tu. Będziemy w kontakcie.

Reklamy

4 komentarze Dodaj własny

  1. spzd pisze:

    Napisz swoją 😉

    Polubienie

  2. Ken.G pisze:

    Podoba mi się okładka. Jest taka… leśna 🙂

    Braki w internecie na pewno by mi doskwierały na odludziu – w końcu pracuję zdalnie. A jak byłoby zimą? Hm, sama jestem ciekawa.

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Ja też pracuję zdalnie i na razie internet działa:)

      Polubienie

  3. Ultra pisze:

    Właśnie, wszystko zależy od tego, jakie połączenia ma wieś, czy odludzie, czy blisko sąsiedzi i jacy sąsiedzi. Cisza też może dzwonić nieprzyjemnie w uszach. Ktoś, kto wsi nie lubi, nie powinien wyprowadzać się z miasta.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s