Przysłowia o wiejskim rodowodzie

Niektóre rzeczy zrozumiałam dopiero po przeprowadzce na wieś…

Wstawać z kurami

Mi też wydawało się zawsze, że kury pieją cały dzień, więc o co chodzi? Otóż ostatnio przez przypadek poszłam spać o 4:30 i okazało się, że w nocy kury nie pieją, po czym zaczynają właśnie w okolicach tej pory. Co może tłumaczyć też, dlaczego mój sąsiad właśnie wtedy wstaje.

Spijać śmietankę

Jak się zostawi mleko na zsiadłe i przykryje czymś, a potem następnego dnia lub za dwa dni (zależnie czy jest ciepło) się je odsłoni, to na wierzchu można zobaczyć śmietankę. Można ją wtedy zebrać lub spijać. Jak się nie uważa i nabierze za dużą łyżkę lub mocno poruszy, to do śmietanki przenika trochę tego co pod spodem, czyli np. zsiadłego mleka. Wtedy śmietanka jest taka trochę mniej tłusta i nie ma perfekcyjnego smaku. Jak się uda ją zebrać z samiutkiego wierzchu, to jest to creme de la creme, czyli „śmietanka śmietanki” – samo najlepsze. Myślę że śmietanka towarzyska też się wiąże z tym, że to są najlepsi z najlepszych, z samej góry – jak śmietanka.

Jak grzyby po deszczu

Otóż tu właśnie powiedzenie wprowadziło mnie w błąd. Wyszłam raz zbierać grzyby po deszczu i zebrałam jednego w dwie godziny. Okazało się, że było za zimno, a żeby zbierać grzyby po deszczu, to musi być najpierw deszcz, a potem jeszcze ciepło.

Tłumaczyć jak krowie na rowie

Mam sąsiada i bardzo często z zadumy przy herbacie na tarasie wyrywają mnie jego rozmowy z krowami… Nie wiem, czy wypada mi je tu przytaczać, ale ponieważ bez tego trudno zrozumieć, co to znaczy tłumaczyć coś jak krowie na rowie, to chyba muszę. Otóż siedzę sobie rano, w południe czy w wieczór i słyszę zza płotu muczenie i:

-IDŻ KURWA!!!

albo

-KURWA STÓJ!

Takie to są rozmowy.

Kura domowa

Kura nigdy nie wychodzi poza gospodarstwo, no może przez płot przejdzie, ale daleko nie zajdzie.

Padają jak muchy

Dopiero na wsi zauważyłam, że muchy ciągle umierają i po kilku dniach mam ich już kilka na parapecie. Najpierw myślałam, że może została rozpuszczona jakaś trutka czy coś, a potem przypomniało mi się, że przecież muchy padają jak… muchy.

Harować jak wół

No tak, wół haruje zawsze najciężej, widziałam wczoraj woła co stał na deszczu w ulewę i nikt się nim nie zainteresował. Ale z drugiej strony przecież wokół wołu się najbardziej skacze; mój sąsiad ciągle mówi że robi coś „dla swojego bydlaka”, a z krowami nikt się tak nie pieści. Niedowiarkom polecam ten zabawny ale i wzruszający film:

MV5BMTYwODM5MzM1MV5BMl5BanBnXkFtZTcwNTg5NDc3Mg@@._V1_.jpg

Nawiasem mówiąc, przypomniało mi się, jak wspomniałam, że mój sąsiad nazywa swojego byka bydlakiem – w mieście mówimy że z niego taki straszny bydlak, bo bydlak się nie ruszy jak nie chce, wszyscy właśnie wokół niego skaczą i jest grubiański.

Jeśli chodzi o powiedzenia wiejskie, których jeszcze nie rozgryzłam, to są to np. dmuchać w kaszę, jak filip z konopi (nie uprawia się już konopi, więc nie mam gdzie się dowiedzieć), dać sobie siana.

Jakieś pomysły?

Reklamy

5 komentarzy Dodaj własny

  1. Pojedyncza pisze:

    Baba z wozu, koniom lżej…
    Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje…
    Pańskie oko konia tuczy…
    Słowo się rzekło, kobyłka u płotu…
    Na pochyłe drzewo każdy kozioł skacze…
    Kota nie ma to myszy harcują…
    Pewnie można by tak długo 😉 Mało kto dziś w mieście wie jak wydoić krowę, jak wygląda polna mysz czy co to w ogóle jest kobyłka, a jednak przysłów używamy. 😉

    Polubienie

  2. Ultra pisze:

    Mało kto dziś na wsi wie, jak wydoić krowę, bo krów nie ma. A jajka będą znać z Biedronki, trójki. Wieś tylko w słownictwie zostanie.
    -Jak masz na imie?
    -Joanna
    -Jo Andrzej tyż ze wsi .
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      🙂 właśnie zauważyłam, że ciągle na co dzień się posługujemy takimi zwrotami jak puty dzban wodę nosi…. , kuć żelazo póki gorące, kuty na cztery nogi; mimo że dawno nikt nie widział żadnego kowala a dzban w muzeum;p

      Polubienie

  3. kękę pisze:

    No jak to nie uprawia się konopi? ps „Słowo się rzekło, kobyłka u płota” – chyba ma jakiś związek z przegranym (o konia) zakładem.

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Co do słowo się rzekło to akurat wiem, ale to nie ma wiejskiego rodowodu. To coś chodziło o Jana Sobieskiego co cośtam na wojnę ruszał – jest w zbiorze mitów i legend warszawskich, bo to w Wilanowie było.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s