Kilka refleksji po prawie dwóch latach w Szwecji

dnia

Ostatnio byłam w Muzeum Włókiennictwa w Łodzi. Za muzeum jest mały skansen, a w nim kilka niskich, drewnianych domków w różnych kolorach. Od razu skojarzyły mi się ze Szwecją, gdzie idziesz obok takiego domku, a takie domki są wszędzie, i możesz zajrzeć w okno, bo nigdy nie ma zasłon. W środku siedzi przy stole starzec i je chleb. Potem idzie do telewizora, a potem spać. Przy okazji pomyślałam o innych refleksjach, do których skłania mnie mój kończący się pobyt w Szwecji:

  • Jeśli o jakichś ludziach się mówi, że nie są zimni, bo przecież po miesiącach czy latach znajomości da się przebić przez ich twardy pancerz i dorobić się zaproszenia do domu, to znaczy że są zimni.
  • Szwecja wypracowała sobie jakiś niesamowity, dizajnersko-ekologiczny i uroczy wizerunek, który ma średnio dużo wspólnego z prawdą. Przykładowo obok wspomnianych wyżej domków najpopularniejszy szwedzki pejzaż wygląda tak: Parking i Lidl na polu. Za Lidlem bloki. To jest najczęściej widywany w Szwecji widok. Zmieniają się nazwy sklepów, ale nie ma ich więcej, niż 5. Szwecja naprawdę dużo wydaje na reklamę.
  • Nie wiem jak Szwedzi to robią, bo podobno są bogaci, ale poza trzema dużymi miastami jest tam strasznie biednie. Na basen trzeba przynieść własną kłódkę, drogi często wołają o remont. Wszystko jest takie… podstawowe. Bez ikry. Szary parking przed supermarketem, po którym sunie na wózku elektrycznym stary Szwed w burej kurtcztynie, to nie jest obraz jakoś zdecydowanie kojarzący mi się z glamourem, a to wręcz wizytówka Szwecji. Nawet jak pójdziesz do restauracji i wydasz dużo, to dostaniesz tam to co wszędzie i jeszcze sam musisz sobie to przynieść i znaleźć serwetki i widelec. Do tego cienka kawa lub szklanka wody z kranu.

Czytałam ostatnio w jakiejś książce z reportażami o Szwecji argument za ośrodkami dla uchodźców, że jest tam dobrze, bo jedzenie na obiad nie jest z mrożonek ani z proszku, a w domach starców w Szwecji jest, więc mają lepiej, niż Szwedzi. Jedzenie z mrożonek i z proszku na obiad. Wyobraźcie to sobie w polskiej szkole czy ośrodku opieki. Kucharka by się powiesiła ze wstydu. W Szwecji moje ulubione danie to ziemniaki z proszku z sosem z proszku, to jest tam normalne jedzenie. Brzmi glamour?

  • Dla mnie Szwecja była w ogóle paradoksem, bo w Indiach i Polsce żyło mi się o wiele lepiej, niż tam. Ludzie mówili mi: „ale przecież w Szwecji jest bogato”, a ja odpowiadałam „ale ja właśnie jestem biedna”. Albo : ale przecież poziom życia jest wysoki. – Mój nigdy nie był niższy niż w Szwecji… To zabawne, jak bardzo można się wynudzić i wymęczyć w kraju wielkich możliwości i łatwego życia. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Chyba po prostu nie każdy się do tego samego nadaje. Myślę, że to jest przydatna refleksja dla każdego kto się gdzieś męczy – po prostu masz inaczej niż inni i nie musisz tam siedzieć na siłę, olej to jak jest strasznie.
  • W Szwecji mi się tak podobało, że gdy kolega-artysta, który przysyła mi  zaproszenia na różne dziwne wydarzenia, zaprosił mnie na Festiwal Porażki, to tym razem od razu się zgłosiłam. Napisałam list pod tytułem „Moja pierwsza porażka” o tym, jaką porażką jest mój pobyt w Szwecji. A o tym, że nie była to tylko subiektywna porażka, może świadczyć fakt, że list został przyjęty i zostanie wydrukowany w zinie towarzyszącym festiwalowi, a organizatorzy odpisali mi słowami: życzymy pomyślnego rozwiązania sytuacji. Dodam tu uwagę praktyczną, że narzekanie czy pisanie o nędzy i mizerii w jakiej się jest bardzo pomaga. Na początku tego nie robiłam, bo wydawało mi się to nieeleganckie – wybrałaś sobie jakieś miejsce, to siedź cicho i nie jęcz. Ale to naprawdę pomaga. Warto znaleźć sobie jakiś prywatny festiwal porażki i opisać co się dzieje, żeby nie ocipieć.
  • To naprawdę nie jest wina imigrantów, że w Szwecji jest strasznie. Gdyby nie imigranci z mojej klasy, z którymi mogłam przynajmniej porozmawiać, i nie sklepik arabski, który przynajmniej imituje doświadczenie wizyty w sklepie w normalnym życiu (a poza tym ma więcej warzyw i parę polskich produktów), to już bym się dawno poddała.  Ostatnio zaczęła się wiosna, wyszło słońce i na ulicach zobaczyłam dzieciaki imigrantów kopiące piłkę i jeżdżące na rowerach i panie w hidżabach z wózkami. Kolegów siedzących na ławkach i gadających. Nie widziałam wśród nich Szwedów. Gdzie są Szwedzi??? Nie, naprawdę, wyobraźcie sobie to pustkowie, jakby jeszcze nie było przyjezdnych. Brr.
  • Nie wiem, gdzie widać zorzę polarną, ale nie tam, gdzie ja byłam.
  • Jeśli ktoś chce po prostu w spokoju dożyć swoje życie do końca, to Szwecja jest dla niego idealna. Tu się nic nie wydarzy – zarówno dobrego, jak i złego. Będzie spokój. A więc trzeba wcześniej dobrze przemyśleć wszystkie za i przeciw.
  • W Szwecji doświadczyłam po raz pierwszy przybijającej samotności. Od kiedy zaczęłam chodzić do szkoły i pracować było nieco lepiej, ale pierwszy rok spędziłam na czekaniu na pustkowiu na szkołę, szwedzki pesel itp. i było naprawdę strasznie. Jak pojawiały mi się na laptopie w internecie takie oszukańcze reklamy „poznaj samotne słowianki w swojej okolicy”, to było mi smutno że to nieprawda. Bo chętnie bym wtedy poznała jakąś samotną słowiankę z mojej okolicy, żeby mieć do kogo usta otworzyć.
  • Muszę przyznać, że jak się już zacznie pracować i zarabiać w Szwecji, to jest trochę trudniej podjąć decyzję, żeby się stąd wynieść. Myślę że dlatego ludzie zaklinają rzeczywistość i wmawiają mi i innym, że jest super – bo jest im wygodnie.

Mogę więc spokojnie powiedzieć, że Szwecja była moją pierwszą porażką. Ale piszę to bez żalu. W międzyczasie poznałam dzięki swojemu narzekaniu na Szwecję i tej całej mizerii i nędzy kilka świetnych podcastów i blogów, które były mi bardzo pomocne, a nawet kilka dobrych koleżanek. Mam sporo nowych znajomych z Syrii czy Burundi. W sumie to mam mnóstwo znajomych z Syrii, RPA, Kurdystanu, Burundii itp. i… ani jednego Szweda. Nie licząc jednej koleżanki, która całe życie mieszkała w Tanzanii i ma męża z RPA, ale technicznie faktycznie jest Szwedką.Chociaż wzdraga się, jak jej o tym przypominam.

Zrozumiałam przez to wszystko doskonale czego na pewno nie chcę od życia. Podobno takie lekcje zwykle mają swoją cenę, więc w sumie mogę powiedzieć, że w moim przypadku ta cena nie była jakaś straszna i się opłaciło. Wyjeżdżam pojutrze i jestem tak strasznie szczęśliwa, że to już koniec, że brak mi słów. Wszystkiego dobrego dla wszystkich ludzi dobrej woli, dzięki którym udało mi się to przetrwać. A kto musi teraz siedzieć na tym pustkowiu niech wie, że nie wszystko jeszcze stracone. Do zobaczenia gdzie indziej.

Reklamy

22 komentarze Dodaj własny

  1. kękę pisze:

    miałam podobne spostrzeżenia będąc tam.

    Polubienie

  2. zielu0 pisze:

    coś w tym jest, Szwedzi żyją od weekendu do weekendu, w weekend jakby się dematerializowali czy coś takiego. W Sztokholmie serio nie ma gdzie pójść, ze znajomymi, usiąść gdzieś nad rzeką wypić piwo czy coś zjeść i nie wydać fortuny. Trochę chyba lepiej na południu z otwartością ludzi, ale im bardziej na północ tym chyba trochę bardziej „wyludki”.

    Polubienie

  3. Katarzyn pisze:

    Mieszkam tu 10 lat. Gdybym byla choćby o 10 lat młodsza uciekłabym stąd nie oglądając się za siebie. Szwecja, ta ktorej ja doznaję, jest bardzo podobna do tej jaką ty opisalas. To JEST kraj dla ludzi starych.

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Dzięki za komentarz. Cenny, bo zwykle komentarze zaczynające się od „mieszkam tu 10 lat…” kończą się tak, że po co tu jestem jak narzekam i że Polacy są roszczeniowi, Szwecja to piękny kraj itp itd. Dziękuję, że to napisałaś, bo potwierdza to słuszność mojej decyzji. Trzymaj się.

      Polubienie

  4. Joanna pisze:

    Witam. Moze za krotko mieszkasz w Szwecji i dlatego masz takie wyobrazenie o tym kraju. Osobiscie jest tu juz od 30 lat i moje poglady sa bardzo odlegle od Twoich. Pozdrawiam Joanna

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      No tak, mogę poświęcić 30 lat żeby się przekonać, ale raczej się nie skuszę:D argument że jak jest strasznie to poczekaj jeszcze 28 lat do mnie nie przemawia…

      Polubienie

      1. Jerzyk pisze:

        Witam! Mieszkałem w Szwecji 32 lata i jestem szczęśliwy,że mogłem opóścić ten smutny kraj.Dziwię się,że wytrzymałem tyle lat w tym kraju zmarnowane lata choć w latach 80 tych było całkiem inaczej.Pieniądze to nie wszystko życie ma się jedno a tam nie ma żadnego życia. W tym kraju straciłem zdrowie, Córkę,która zginęła w wypadku nie z własnej winy i swoje najlepsze lata.Tego wszystkiego nikt mi nie zwróci a tej pani Joannie której poglądy są inne współczuję. Znałem też takie Polki,które mieszkały 40 lat miały mężów Szwedów alkocholików i życie zmarnowane.Wyjechały z Polski w latach 70tych i wyszły za Szwedów na papier żeby zostać i do dzisiaj mieszkają.Wiele można by pisać o Szwedach i Polakach i życzę wszystkim najlepszego a Ja jestem szczęśliwy,że na stałe wróciłem do mojego kochanego Szczecina. I jeszcze jedno znam wielu Polaków starszego pokolenia,którzy chętnie by wrócili ale nie mają do czego bo posprzedawali w Polsce domy, mieszkania i całe majątki i wyjechali wierząc,że tam będą szczęśliwi do końca życia.Życzę powodzenia.

        Polubienie

      2. udajesie pisze:

        Dziękuję za wspaniałą wiadomość. Też znam takie Polki i wmawiają mi, że są szczęśliwe i namawiają, żeby zostać, ale… jak Pan napisał, pieniądze to nie wszystko, więc moim zdaniem nie warto. Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęścia i radości w Polsce.

        Polubienie

  5. Ofca pisze:

    Gorszych bzdur już nie mogłaś napisać. Parking za malo glamour , bieda poza 3 miastami?!

    Polubienie

  6. Anna pisze:

    zorza polarna jest w Norrboten tak od Lulea, nie wiem gdzie ty byłaś ale mieszka w Norrboten i trochę wiem coś na ten temat. A po za tym piszesz tak jagdyby w Szwecji oprócz mrożonek i wszystkiego w proszku nic innego nie było. Jak ktoś czyta to i nigdy nie był w Szwecji to na pewno stwierdzi ze tak jest. Nie wiem gdzie dokładnie byłaś, ale to co piszesz to jedna wielka bzdura !

    Polubienie

    1. Joanna pisze:

      Bravo Anna 🙂

      Polubienie

  7. Joanna pisze:

    odkad Polska weszla do Eu (przykro) nazjezdzalo sie polskiej patologi od groma. Odnosnie komentarza Jerzyka…..wyjechalam w latach 90 i nie ..nie mam meza szweda a tym bardziej alkoholika ..a jak sie polaczkom (cwaniaczkom) w Szwecji nie podoba to na ukarine won. Wy tylko potasficie narzekac ,…rece opadaja ..wezcie sie ogarnijcie i spowrotem do ojczyzny.

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Dzięki za merytoryczny i grzeczny komentarz, przykro mi że Polacy których spotkałaś w Szwecji nie są na poziomie, którego oczekujesz.

      Polubienie

      1. wojtek pisze:

        Pani Joanno, Szwecji jako autonomii rasowej już nie ma, a polaczki cwaniaczki, póki co są czyści rasowo, a zwłaszcza i w szczególności kulturowo.Dobrze pani wie że Szwecja obecnie jest wielkim tyglem muzułmańskim, i nic już im nie pomoże, a wy , którzy tak kochacie ten zboczony i dewiancki kraj umrzecie tam w samotności a zapomną o was w ciągu jednego roku. Miałem okazję pogrzebać w Szwecji jednego samotnego polaka, to do dzisiaj, jak nie pojadę do Szwecji i nie zapalę mu znicza, to nikt tego nie zrobi. Żal mi was Polacy co to zatraciliście swoją tożsamość narodową.

        Polubienie

  8. Agnes pisze:

    Tez dojrzewam to tej decyzji żeby wrócić , nic tu się nie dzieje praca-dom i pieprzenie o niczym ze smutnymi ludźmi 🙄 zachwycanie się ze dziś czwartek i mamy naleśniki na obiad, ja pierdziele i tak co tydzień …. mam dość jeszcze trochę muszę tu posiedzieć ale już sobie zaczynam ścielic gniazdko w Polsce , napewno tu nie chce umierać w samotności 🤭

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Dzięki że napisałaś. Hah a wiesz ja podejrzewałam że może trafiam na nudziarzy ale skoro Ty też stykasz się z pieprzeniem o niczym, to może to taki styl po prostu XD Cieszę się, że masz gniazdko w Polsce, ja też nad tym pracuję:) pozdrawiam

      Polubienie

  9. Gatur pisze:

    „Samotność to taka straszna trwoga”… Pamiętam jak dziś chwilę, kiedy jeszcze na początku, zachłyśnięta nowym szwedzkim światem, zaczęłam dostrzegać, że coś tu nie gra. Chwila, w której zobaczyłam starą Szwedkę wyciągającą puszki z kosza na stacji w Sollentunie. Kurde, przecież miało być tak pięknie. I ona nie jest imigrantem. Łat te kurde fak? Od tamtej pory kolekcjonuję takie chwile, kiedy wyraźnie widzę, że Szwecja to kraj pozorów i pozoranctwa. Problemy zamiata się tu pod dywan, każdy unika konfrontacji, wzorku i uśmiechu drugiej osoby. Przypominają mi się słowa Mickiewicza o Słowackim- pasują do Szwecji: piękny, ogromny kościół, tylko bez boga. I mówię to po 10 latach tu. Byle do emerytury…

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Mam nadzieję, że Ci się tu powiedzie. Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

    2. Ola pisze:

      „piękny, ogromny kościół, tylko bez boga”

      W punkt!!

      A co do posta –
      Brawo za odwagę (za decyzję i za napisanie o niej!)
      Mam podobne spostrzeżenia, na koncie 9 lat „w raju”. Mam dobrą pracę ale mąż nie zna polskiego, więc średnie szanse na przeprowadzkę do Polski (ale mieszkanie w PL trzymam, może niedługo mąż się przekona, jak przestępczość jeszcze wzrośnie).
      Z relacjami i przyjaźniami podobnie jak u Ciebie, jeśli są wśród nich Szwedzi to w związkach mieszanych.

      Niemniej jednak szkoda mi Szwecji, biednym Szwedom o wiele bardziej pod górkę niż biednym Polakom, bo są autentycznie skrajnie osamotnieni. Wspaniała protestancka tradycja samowystarczalności… ostatnio czytałam o tragedii staruszki, która MUSI żywić się u dzieci, bo z emerytury nie wystarcza na wszystkie posiłki w domu starców…

      Pozdrawiam serdecznie

      Ola

      Polubienie

      1. udajesie pisze:

        Mi też jest ich bardzo szkoda, ale z drugiej strony sami na siebie sprowadzają wszystkie kłopoty, więc… no cóż.

        Polubienie

  10. Magda pisze:

    Cześć! Ja przyjechałam do Szwecji z przymusu na rok. Odliczam każdy tydzień do końca mojego pobytu tutaj. Narazie minęło jakieś 6 tygodni. Wracam do Polski w marcu 2019. I masz rację tu jest pustkowie. Nawet mieszkając w mieście czuje się jak na pustkowiu. Strasznie dziwny kraj. A jak do tego dodać wszechobecne skały i lasy to daje chłodem aż po kościach. Odliczam już do marca 😦

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Hej,
      przykro mi to słyszeć. Ale rok to niedługo – pomyśl o tym z tej strony, że nabierzesz doświadczenia, przynajmniej nikt Ci już nie będzie głowy suszył, że „a może jedź do Szwecji?” 😀 Pozdrawiam i całuję :* Trzymaj się

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s