Freelance: czego nigdy nie można robić na początku kariery

Rozpocząć karierę freelancera jest tak łatwo, że aż się dziwię każdemu, kto jeszcze nie zaczął. Trzeba jednak wiedzieć o pewnych rzeczach, bez których zbudowanie stabilizacji i praca przez lata nie będą możliwe. Przynajmniej moim zdaniem.

Czego nie wolno robić, szczególnie na początku kariery freelancera?

Nie palić mostów

away-3024773_640.jpg

Zdarza się, że 9 lat temu ktoś przyjmował moje teksty do pisma o karierze, a w 2017 roku spotykam go w portalu o kryptowalutach (siema Przemek:)). Często też firmy, osoby i gazety trzymają maile współpracowników „na później”. Czasem można się zdziwić – wczoraj napisał do mnie facet, do którego wysłałam CV w sierpniu 2015. Przez lata można trafiać na te same nazwiska w kolejnych redakcjach, więc lepiej się nie obrażać na samym początku.

Chociaż tu jest jeden wyjątek – bardzo rzadko, ale zdarzają się firmy kompletnie od czapy, które nie szanują współpracowników i są wyjątkowo niesolidne. Z takimi firmami warto zerwać stosunki i nie mieć w związku z tym żadnych wyrzutów.

Nie oczerniać i nie plotkować

To pokrewny punkt – środowisko jest małe, więc nie wiadomo, na kogo się trafi. Na początku nie wiesz też, które praktyki są normalne a które nie, więc lepiej za bardzo nie jęczeć. Można się pożalić znajomym, ale nie opowiadać o tym w internecie pod nazwiskiem. Pamiętam chłopaka, który jak ja też zaczynałam, napisał na forum branżowym jakiś bardzo niepochlebny post o znanej, ogólnopolskiej gazecie, która podobno była bandą cwaniaków i oszustów. Współpracowałam z innym działem tej gazety i było spoko, więc nie sądzę, żeby to była prawda, raczej się zdenerwował i chlapnął w emocjach. W każdym razie nikt nie chce być obsmarowany w internecie i nie dąży do współpracy z kimś, kto oczernia innych.

To oczywistość, ale może powiem na wszelki wypadek – idąc na rozmowę kwalifikacyjną do kolejnej firmy nie opowiadamy na pierwszym spotkaniu o wszystkich wadach, grzechach i zaniedbaniach poprzedniego szefa, bo to jest nieeleganckie. Poza tym przyszły szef ma wtedy prawo spodziewać się po nas, że jego też tak kiedyś obsmarujemy.

Nie być megalomanem

Rzadko kto zaczyna od najwyższej półki i może sobie pozwolić na samym początku na kręcenie nosem. Fajnie trzymać się dobrych standardów i mieć ambitne cele, ale nie ma żadnego powodu, żeby Vogue zatrudnił kogoś, kto nie ma jeszcze nic w CV. Nie można oczywiście pracować za grosze, ale też warto zdawać sobie sprawę, że się dopiero zaczyna, i nie obrażać się na stawki niższe niż w New York Timesie.

Tu też jest jeden wyjątek – jeśli macie bogatych rodziców, którzy „jakby co” Was będą utrzymywać do końca życia, to może i warto faktycznie cierpliwie czekać, aż w końcu odezwą się z Vogue i pisać w tym czasie za darmo do niszowych pism o bułgarskich żakardach.

Nie szukać dziury w całym

Tak, oferty czasami są straszne, a pracodawcy dają takie okropne terminy, ale na początku dobrze jest po prostu zacząć pracę i po drodze sprawdzić, z czym czujemy się dobrze, a z czym nie, zamiast doszukiwać się w każdej ofercie problemów. Mam wrażenie, że jedną z cech, którą trzeba mieć jako freelancer, jest to, żeby łatwo się było z tobą dogadać. Dobrze, jak się nie tworzy problemów. Np. jak ktoś dostaje pierwszą umowę na krótkie zlecenie na jakieś proste opisy i zaczyna się czepiać każdego zapisu i chce to obgadać z prawnikiem, co trwa tygodniami, to ja bym nie chciała z nim współpracować, bo to już źle wróży.

Nie obrażać się

Jest bardzo trudno się nie obrazić, jak dajesz z siebie wszystko, a ktoś ci odsyła prawie każde słowo podkreślone na czerwono i mówi, że dużo pracy przed tobą. Jak dostałam pierwszy raz taki tekst, to chciałam umrzeć z rozpaczy i upokorzenia. Z perspektywy czasu jestem jednak pewna, że co najmniej 90 proc. uwag było słusznych, bo nie wyobrażam sobie nawet, co ja tam musiałam ponawypisywać. Wydaje mi się, że jakbym poszukała dobrze na dysku, to bym znalazła te pierwsze teksty, ale bałabym się nawet patrzeć.

pen-2181101_640

Jak byłam młodsza, to czasem odpowiadałam na takiego maila od razu, broniłam swoich racji i pisałam wszystko, co mi ślina na język przyniesie. Doświadczenie mnie nauczyło, że lepiej odczekać dwie czy trzy godzinki, a może dwa dni, przeczytać jeszcze raz z dystansem i dopiero potem odpisać. Bardzo często tekst z poprawkami, który wydaje się być w pierwszej chwili CAŁY CZERWONY, tak naprawdę można łatwo poprawić w pietnaście minut i nie ma tego aż tyle.  Często z perspektywy dwóch dni uwagi nie były aż takie głupie i niesprawiedliwe i okazuje się, że nie było ich tak dużo. Jak ma się ochotę wszystko to rzucić i puścić wiązankę tym okropnym ludziom, którzy się na nas nie poznali, dobrze jest odczekać dzień czy dwa i jeszcze raz się zastanowić, czy warto. Czasem się okazuje, że nie warto. Maile pisane w emocjach po fakcie okazują się często przesadzone. Keep it cool.

Nie robić wszystkiego tylko dla pieniędzy

Później już raczej pracuje się dla pieniędzy, ale początek pracy to taki ciekawy czas, gdy można – a nawet czasem trzeba! – napisać coś za darmo. Po pierwsze, trzeba się rozwijać: lepiej spróbować napisać felieton czy reportaż do dziwnego portalu, niż w tym czasie nic nie zrobić i niczego się nie nauczyć.

Przypomniało mi się właśnie, że napisałam wiele lat temu absolutnie szalony felieton, z którego nic nie pamiętam, poza porównaniami mody dresiarskiej z modą szlachciców z XIX wieku (???), wysłałam go do cool portalu o modzie, odpisali że mogą zamieścić, a ja się nie zgodziłam, bo powiedzieli że nie płacą. Dopiero wiele lat później pomyślałam, że w sumie to mogłam się zgodzić.

Dobrym miejscej do budowania doświadczenia są inicjatywy dobroczynne – pracujecie za darmo, ale wspieracie słuszną sprawę, a w CV macie szanowaną organizację.

Na tym etapie można też coś założyć razem ze znajomymi lub pisać dla znajomych. Bywa, że ktoś teraz też ma 20 lat i potrzebuje pomocy, ale kiedyś będzie miał 30, może będzie miał ciekawe zlecenie i sobie o Was przypomni.

Nie słuchać rad

Tak, wiem że trochę tu działam na swoją niekorzyść, ale to prawda. Słyszałam od ludzi różne bzdury o tym co mogę, a czego nie mogę robić i tak naprawdę wiele rzeczy nie miało żadnego związku z rzeczywistością. Rynek się zmienia, technika też, a nawet zmienia się to co jest fajne a co obciachowe. Dobre rady mogą się totalnie nie sprawdzić, więc nie warto się nimi aż tak bardzo przejmować;) Dodam też, że wszystko z czasem jakośtam da się odwrócić, więc jeśli zrobicie coś z tej listy, to nie jest koniec świata – chodzi o to, że łatwiej się żyje, jak się nic takiego nie zrobi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s