Czy Skandynawia ma dobre serduszko? Tak sobie.

Kraje skandynawskie robią sporo, by uchodzić za dobre. Już tytuł wydanej niedawno książki Katarzyny Tubylewicz o Szwecji „Moraliści” mówi sam za siebie.

Za dobrych i sprawiedliwych chcą uchodzić Szwedzi czy Norwegowie, a przykładowo szwedzki wydział promocji robi co może, by potwierdzić pozytywne stereotypy i by Szwecja kojarzyła się z dobrymi tatusiami na urlopie tacierzyńskim, prawami kobiet i ekologią. Od kiedy mieszkam w Szwecji i zaczęłam przyglądać się temu z bliska uderzyło mnie, że to wszystko nie do końca prawda. Oto rzeczy, których być może nie wiecie o miłujących pokój, ekologicznych i sprawiedliwych krajach, jak Dania, Norwegia i Szwecja.

  1. Dania jest największym na świecie producentem futer ze zwierząt futerkowych. Dane mogą szokować, zważywszy na wielkość tego kraju, ale to prawda. W czasach, gdy z z futer w swoich kolekcjach zrezygnował Michael Kors, Gucci, H&M, Zara, Kappahl, Topshop, Reserved, House, Cropp, Mohito, Giorgio Armani, HUGO BOSS i ok. 700 innych marek, tylko jedna firma Kopenhagen Fur sprzedaje rocznie 14 milionów futer tylko z samych norek. Dania odpowiada za prawie 30 proc. światowej produkcji i wyobraźcie sobie ile tego jest w tym malutkim kraju, jeśli Chiny są dopiero na drugim miejscu. O warunkach nie będę pisać, ale kto ciekaw, łatwo znajdzie filmy z farm na Youtube.
  2. Skąd biorą się pieniądze na szwedzkie zasiłki? Z mądrej polityki? Ekologicznych upraw? Podatków? Być może w części tak, ale w dużym stopniu ze sprzedaży broni. Jak pisze „Polityka”:

„Pokojowa Szwecja jest największym na świecie eksporterem broni w przeliczeniu na mieszkańca. I wbrew oficjalnej polityce sprzedaje ją także dyktatorskim reżimom.„

Dosłownie pół roku temu zaczęto mówić o prawie, które ma zabronić sprzedaży broni państwom łamiący prawa człowieka, jak Oman, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, które wcześniej otrzymywały ze Szwecji broń. Jeśli prawo wejdzie w życie, to dopiero w tym roku.

3. Norwegia to ekologiczny raj o dziewiczo czystej wodzie i urzekających lasach. Prawda, ale też jeden z największych na świecie wydobywców i eksporterów ropy naftowej. Ta z kolei jest uważana za największe zagrożenie dla środowiska – od negatywnego wpływu oparów na zdrowie ludzkie, przez zanieczyszczanie benzyną i pochodnymi ropy naftowej gleby i powietrza, kwaśne deszcze, po katastrofy ekologiczne wywoływane wyciekiem ropy do mórz. Jesienią okazało się, że nowe plany wydobycia przez Norwegię ropy i gazu na Arktyce stoją w sprzeczności z ubóstwianymi przez ekologów ustaleniami paryskimi na temat klimatu i że mogą grozić katastrofą ekologiczną. Rząd Norwegii został pozwany przez Greenpeace. I co? I nic, Norwegia nadal jest powszechnie uważana za świętoszka i nadal wydobywa ropę.

norwegia prawda jak jest środowisko ropa
Tak w powszechnej opinii jest w Norwegii. Czyściutko!

4. Jeszcze w latach 70. Szwedzi poddawali przymusowej sterylizacji osoby, które były niepożyteczne z punktu widzenia szwedzkiego rządu, czyli na przykład trwale bezrobotne, niepełnosprawne, czy np. Romowie. Ci zresztą już wcześniej nie mieli szczęścia w Szwecji, bo w latach 50. w tamtejszym Instytucie Higieny Rasy (pierwszy taki na świecie, powstały już w 1921 roku) naukowcy pisali prace, w których przekonywali, że Romowie mają wrodzoną skłonność do kradzieży. Łącznie w latach 1935-1975 wykonano 63 tys. zabiegów. Liczba sterylizacji dokonanych przed 1935 nie jest znana, gdyż wówczas nie było jeszcze obowiązku prowadzenia dokumentacji.  Około 9% zabiegów dokonano pod przymusem a 24%  za zgodą pacjenta, jednak w okolicznościach, które wskazywały na wywieranie presji, np. zabieg był warunkiem dokonania aborcji, opuszczenia zakładu karnego lub otrzymania niektórych zasiłków. Kolejne 10% przypadków to takie, gdzie istnieje prawdopodobieństwo wywierania presji na pacjenta.  Jako ciekawostkę dodam, że przymusową sterylizację w Szwecji wykonywano przy okazji operacji zmiany płci jeszcze w 2012 roku.

Skąd to wszystko wiemy? W latach 90. sprawą zainteresował się polski dziennikarz mieszkający w Szwecji Maciej Zaremba Bielawski. Z wywiadu z nim dla portalu Dwutygodnik.com:

dlaczego właściwie postanowił Pan tę książkę napisać?
Z frustracji. W 1997 roku opublikowałem w szwedzkiej prasie kilka tekstów na ten temat, które nareszcie, po latach milczenia, wywołały wielką społeczną debatę i spowodowały reakcję rządu. To zresztą ciekawa historia. Gdyby księżniczka Diana zginęła w wypadku samochodowym dwa tygodnie wcześniej, nie byłoby w Szwecji ustawy o rekompensacie dla ofiar przymusowej sterylizacji. Po debacie, która szybko przycichła, reakcje większości szwedzkich historyków i publicystów były następujące – bardzo nam przykro, że to miało miejsce, ale skoro w Szwecji istniały ustawy dotyczące sterylizacji, to musiały one być także w innych cywilizowanych krajach. Bo przecież Szwecja nie może odbiegać negatywnie od normy. Wiedziałem, że to nieprawda (…)Bo Skandynawia była i pionierem, i wyjątkiem pod tym względem. Mamy w naszych genach jakąś skłonność do tego typu ekscesów.

Zastanawia mnie jednak, dlaczego to Pan jako pierwszy opisał ten temat, a nie któryś z rdzennie szwedzkich dziennikarzy.
Nie byłem pierwszy, ale mnie pierwszemu udało się przebić ten mur obojętności. Może dlatego, że mnie głębiej ta historia zbulwersowała. Byłem bardziej zdziwiony. (…) A oni byli przekonani, że to było normalne w tych czasach. Pewnie nie jest przypadkiem, że także Maija Runcis, która zajęła się tym tematem naukowo, pochodzi z Łotwy. (…) W swoich artykułach napisałem bardzo wyraźnie, że prawie identyczne ustawy istniały praktycznie we wszystkich krajach skandynawskich – od Finlandii po Islandię.

Dopiero kiedy moja gazeta „Dagens Nyheter” zdecydowała się publikować teksty o eugenice (…) rząd zdecydował się coś zrobić. Po czterech dniach przyznały, że było to barbarzyństwo, powołały komisję, która badała to przez dwa lata i stworzyły ustawę o rekompensatach dla żyjących jeszcze ofiar sterylizacji. W Skandynawii jedyna Szwecja się na to zdobyła.

A jaki związek ze sterylizacją w Szwecji mogła mieć Lady Diana?
Tych zagranicznych dziennikarzy były w Sztokholmie setki. Szukali ofiar sterylizacji, przygotowywali programy. I nagle wszyscy zniknęli. To było po śmierci Diany. Gdyby zginęła 23 sierpnia, nie tydzień z hakiem później, nie byłoby prasowej inwazji na Szwecję. I temat sterylizacji by zniknął, przykryłaby go ważniejsza wiadomość. Taka jest przerażająca dynamika mediów.

 

higienisci ksiazka maciej zaremba szwecja sterylizacja kastracja

5. Choć dziś Szwedzi przyjmują niemal najwięcej uchodźców w Europie, nie zawsze tak było. Przed II wojną światową i w pierwszych latach wojny, choć w Szwecji było zaledwie 7 tys. Żydów, kraj odmówił przyjęcia kolejnych tłumacząc, że jest ich wystarczająco dużo. Na ulicach odbywały się protesty studentów przeciwko przyjmowaniu, a szwedzcy lekarze wystosowali list protestacyjny, gdy do kraju miało przybyć dziesięciu żydowskich lekarzy. Dopiero wraz z osłabnięciem Hitlera Szwedzi w 1943 roku zaczęli powoli zmieniać zdanie. Aha, i zgadnijcie, z czyich kopalni Hitler brał żelazo do prowadzenia swoich wojen?

6. Szwecja uchodzi za kraj niezwykle postępowy, a rząd sam o sobie mówi, że jest feministyczny. Jednak regularnie odwiedza (ostatnio w 2016 roku) Arabię Saudyjską, w której kobiecie do operacji, ślubu lub rozwodu potrzebne jest pozwolenie męskiego krewnego, musi zakrywać publicznie całe ciało, jej głos liczy się w sądzie jako pół głosu mężczyzny i nadal zdarza się, że jest skazana na ukamieniowanie. Szwecja przez dekadę dbała o dobre relacje z tym krajem, bo był on importerem ich broni, dlatego w czasie wizyt nie poruszano takich tematów. Dopiero w 2015 roku zakończono trwającą dekadę umowę na eksport broni do Arabii Saudyjskiej, i trudno oprzeć się wrażeniu, że po prostu co miało zostać sprzedane, to już zostało…

Katarzyna Tubylewicz w książce „Moraliści”, ale też liczni działacze czy dziennikarze, również arabskiego czy imigranckiego pochodzenia, biją na alarm, że Szwecja nie chcąc naruszyć źle pojętej wolności religijnej, wycofuje się z dbania o prawa kobiet na imigranckich przedmieściach. I tak zdarzały się już w Szwecji mordy honorowe, a kurdyjska posłanka ze Szwecji i działaczka organizacji Ni Putes, Ni Soumises Aminev Kakabahev podaje w książce „Moraliści”, że 83 proc. dziewcząt z imigranckich przedmieść Szwecji nie może mieć kolegów płci męskiej, 73 proc. nie ma prawa mieć chłopaka przed ślubem, a 53 proc. nie ma prawa w czasie wolnym brać udziału w wydarzeniach, które mają charakter koedukacyjny (np. nie chodzą na basen). Liczne są przypadki niebezpiecznego dla zdrowia i życia obrzezania rytualnego. Jak pisze „Dagens Nyheter” w jednej z klas w Norrkoping na 30 dziewczynek obrzezanych było 28.  Ogólnie w Szwecji co najmniej 38 tysięcy, a według niektórych źródeł nawet 150 tys. kobiet jest obrzezanych, zdarza się, że dochodzi do tego w Szwecji lub podczas wakacji za granicą, a organizacje pozarządowe szacują, że obrzezaniem teraz zagrożone jest w Szwecji 60 tys. dziewczynek.

feminizm_szwecja_prawa_kobiet
Jak zwykle kto najgłośniej krzyczy, ten…

8. Jeszcze w latach 80. Szwecja była krajem bardzo homofobicznym. Promowano też izolowanie społeczne nosicieli wirusa HIV. Publicyści, politycy i lekarze nawoływali w prasie i telewizji, by zamykać lub przynajmniej tatuować nosicieli, a

„ (liberalny!) dziennik „Dagens Nyheter” odmawiał publikowania nekrologów informujących o śmierci mężczyzny podpisanych przez mężczyznę”. – (Katarzyna Tubylewicz, Moraliści, 2017)

pride-2444813_640.jpg

9.Cytując za artykułem na temat Grenlandii w Gazecie Wyborczej:

Największa wyspa świata zamieszkana przez 56 tysięcy ludzi to autonomiczne terytorium zależne Królestwa Danii, które od 1979 roku ma swój 31-osobowy parlament, a od 2009 na mocy referendum rozszerzoną autonomię. Każdy Grenlandczyk jest obywatelem Danii. Nie każdy Grenlandczyk mówi po duńsku. W Danii przysługuje im bezpłatna edukacja, ale często właśnie bariera językowa uniemożliwia dalszy rozwój i awans zawodowy.

Ostatnią pracę porzuciłem, kiedy się okazało, że Duńczycy dostawali wyższą pensję niż Grenlandczycy – opowiada 30-letni Inunnguaq, najsłynniejszy szef kuchni w kraju. – Nowo zatrudnianym Duńczykom od razu oferowano stawki wyższe, niż mieli Grenlandczycy z kilkuletnim doświadczeniem, większe służbowe mieszkania i darmowe bilety na samolot do domu. Duńczycy są z założenia lepszymi ludźmi – mówi. – Pamiętam, kiedyś jeden Duńczyk w restauracji chciał rozmawiać z menedżerem, ale jak zobaczył, że jest nim Grenlandczyk, od razu zwrócił się do swoich rodaków na niższych stanowiskach. Wyprosiłem go. Duńczycy, którzy tu przyjeżdżają, do niczego się nie nadają. Są bezużyteczni w swoim kraju, nikt ich tam nie chce, więc uciekają tu i naszym kosztem podnoszą sobie poczucie własnej wartości.

Duńczyków tutaj nic nie interesuje. Nie chcą nas poznać, powtarzają, że język jest za trudny i że zaraz przecież wyjadą. Czasem myślę sobie: wypierdalajcie z mojego kraju pierwszym samolotem – przyznaje. – Ale kiedy mówię to głośno, nazywają mnie rasistą.

Średnia emerytura minimalna w Danii to 13 tys. koron duńskich brutto (ok. 7300 złotych) dla samotnych i równowartość około 9500 złotych dla par. Na Grenlandii minimalne emerytury są o połowę niższe. I tu, i tam chleb kosztuje w przeliczeniu 20 złotych, przy czym na Grenlandii niektóre produkty są droższe niż w Danii. Jemy śmieci. Tanie jedzenie jest złej jakości, przesłodzone, przesolone albo mrożone, z duńskich hodowli.

– Dalibyście radę bez Danii?

– Powiedziałabym odwrotnie, Dania nie da sobie rady bez nas – mówi ze śmiechem. – Zachowują się jak wielka potęga, bo mają Grenlandię, a to jest przecież mały, płaski kraj nad ciepłym morzem. Dawaliśmy sobie radę bez nich, dalibyśmy radę i teraz.

10. Na koniec coś mniejszego kalibru, ale do szału doprowadza mnie szwedzka obłuda ekologiczna. Może opiszę cały proces od początku. Otóż kiedyś w Polsce każdy mógł sobie pakować zakupy w plastikową torbę. Potem zaczęto pisać w mądrych i modnych gazetkach, że to nieekologiczne, i że w takiej Szwecji… itp itd. Od tamtej pory za plastikową torebkę trzeba bulić i to właściwie tyle się zmieniło. Warzywa i tak raczej się pakuje w mniejsze siatki, ale czasem udaje się w sklepie pakować wszystko do torby płóciennej i dać do zważenia luzem. Na bazarkach zawsze tak można, w marketach czasem kręcą nosem. Wyobraźcie więc sobie moje oburzenie, gdy po przyjeździe do Szwecji okazało się, że oni nie mają już bazarków, tylko markety, a w marketach bywa, że… każdy bakłażan czy papryka są zapakowane osobno w folię! Z etykietą i wszystkim! Więc oczywiście opłacało się robić dym i pouczać wszystkich o niesłuszności plastikowych siatek, a potem od nich ciągnąć pieniądze, ale nie stoi to w sprzeczności z wykorzystywaniem miliona plastikowych toreb dziennie po to, żeby zafoliować każdy bakłażan osobno. Nie mówię o wymyśle jednego sklepu, tylko o praktyce marketów, które mają w Szwecji po kilkaset oddziałów i sprzedają tony bakłażanów. Więc nawet jak ktoś ma zacięcie ekologiczne, to w Szwecji nie ma często wyboru i jak chce kupić kilo bakłażanów, to i tak musi kupić 5 bakłażanów w pięciu foliowych opakowaniach. Oczywiście pieczarki, pomidory itp. też są pakowane na tackach, potem w plastik itp i to nigdy nie w opakowaniach kilogramowych, tylko 200 gramowych czy pół kilogramowych, żeby ktoś, kto chce kupić kilogram pieczarek, musiał nosić do domu pięć plastikowych tacet w pięciu foliach. Mało tego, bo czasem w plastik opakowana jest malutka gałązka natki czy szczypiorku, albo jedna papryczka o wadze 5 gram. Wszystko po to, żeby zarobić, bo za jedną papryczkę w folii można pobrać więcej, niż gdyby można było sobie samemu wybrać garść z góry papryczek na kilogramy. A środowisko nagle nieważne…

szwecja_supermarket_sklepy_oszustwo_zakupy_w_szwecji
65 gram sałaty w plastikowej torbie czy 10 ekologicznych buraków w folii? Co jest bardziej ekologiczne?

 

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo Skandynawia jakimś cudem ma bajeczną wręcz prasę. Stawia się sama i jest stawiana przez innych za wzór dla całego świata. Co za tym idzie ciągle muszę czytać w gazetach głupoty, a moje koleżanki myślą, że mieszkam w ekologicznym raju kobiet, kraju o dobrym serduszku i nieposzlakowanej historii. A wcale nie mieszkam!

 

 

 

tagi: prawda o szwecji, szwecja eksporterem broni, szwecja sprzedaje broń, prawa kobiet w szwecji, prawa kobiet arabia saudyjska a szwecja, szwecja hipokryzja, wizyta szweckiego rządu w arabii saudyjskiej, przedmieścia imigranckie w szwecji, rytualne mordy w szwecji, obrzezanie kobiet w szwecji, historia szwecji, homofobia w szwecji, prawa homoseksualistów w szwecji, epidemia aids w szwecji, lgbt w szwecji, jak jest w szwecji, imigranckie przedmieścia, antysemityzm w szwecji, szwecja II wojna światowa, szwecja w czasie wojny, szwecja neutralna, żydzi w szwecji, uchodźcy w szwecji, maciej zaremba szwecja, kastracja przymusowa szwecja, sterylizacja przymusowa szwecja,prawa romów w szwecji, niorwegia ekologia, norwegia ropa, norwegia gaz, norwegia eksport, norwegia dochody, szwecja sprzeadż broni, farmy futerkowe dania, eksport dania, zanieczyszczenie środowiska norwegia, jaka jest naprawdę norwegia, dania, z czego się biorą szwedzkie pieniądze, dlaczego szwecja jest bogata
Reklamy

Jeden komentarz Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s