2 miesiące bez telefonu

Tak się złożyło, że parę tygodni przed wyjazdem do Indii zbiła mi się szyba w telefonie. Byłam wtedy w Szwecji, gdzie o wszystko jest trudno, daleko i drogo, więc zupełnie nie miałam ochoty fatygować się do miasta po nową. Dodatkowo okazało się wtedy, że ktoś ma dla mnie wspaniały telefon, bo kupił sobie jeszcze nowszy i jeszcze wspanialszy, i że dostanę go pod choinkę. Był już koniec października czy początek listopada, więc po prostu nie kupiłam sobie nowego telefonu.

Później pojechałam na 3 tygodnie na wakacje do Indii, z których pojechałam do Polski. Łącznie nie miałam telefonu prawie dwa miesiące i ze zgrozą odkryłam, że niczego mi nie brakuje.

Może z 5 razy weszłam w tym czasie na Skype żeby zadzwonić albo poprosiłam kogoś, czy mogę zadzwonić od niego. Kupiłam sobie też za 15 koron zwykły budzik na baterie (tak samo jak zegarynka, był boski i niezawodny). Miałam oceany czasu wolnego na czytanie, a wcześniej ten czas był pochłaniany na wysiadywanie na Instagramie i innych dziwnych stronach. Byłam ostatnio w autobusie i mnie odrzuciło na widok moich sąsiadów autobusowych, z których trzech na pięciu gapiło się w głupkowate strony i stukało w szybkę. Ludzie w autobusie dzwonili do swoich krewnych i znajomych żeby im opowiedzieć, że jedli kebab albo że są w autobusie.

photo-1455762279210-ae6b56c7ad7d.jpg

Podsumowując: da się żyć bez smartfona i bez telefonu w ogóle i nie jest to jakoś specjalnie skomplikowane. Wszystkich znajomych mam na Facebooku lub mam do nich maile, więc udaje mi się z nimi bez przeszków umówić. Jeśli chodzi o budzik, to naprawdę lepiej się śpi z takim zwykłym, który głośno dzwoni, niż z telefonem, który a to się wyładuje, a to skusi w środku nocy żeby odpalić jakąś idiotyczną stronę, a to zacznie alarmować, że ktoś coś niesamowicie ważnego zamieścił o czwartej rano.

Zbliża się moment, w którym dostanę wreszcie ten nowy telefon i wiem, że moje boskie życie się skończy. Zacznę ściągać aplikacje, znowu wysiadywać na Instagramie i śledzić z wypiekami co się dzieje na Facebooku. Też będę jak małpa stukać w szybkę w autobusach i nie umiem wymyślić nic, żeby tak się jednak nie stało. Szkoda.

 

 

tagi: małpa stuka w szybkę, życie bez telefonu, życie bez smartfona, czy da się żyć bez smartfona, czy da się żyć bez telefonu, czy telefon jest potrzebny

Reklamy

5 komentarzy Dodaj własny

  1. Pojedyncza pisze:

    Ja też na co dzień sporo stukam w szybkę niestety. Ale z drugiej strony nie mam problemu by wrzucić telefon na dno plecaka i nie włączać go kilka dni, np gdy jestem w górach. 🙂 Jednak dwa miesiące i to w podróży to jednak spore osiągnięcie – więc szacun. 🙂

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Dziękuję:) Na właśnie się zastanawiam czy nie lepiej się odzwyczaić od stukania w szybkę… Tylko jak;)

      Polubienie

      1. Pojedyncza pisze:

        Obawiam się, że tak całkiem, to jednak w dzisiejszych czasach ciężko…
        Mam przyjaciela, który latami wzbraniał się przed zakupem smartfona – miał jakiś stary aparat, który pozwalał tylko dzwonić i pisać sms, nic więcej. Uparcie twierdził, że nie potrzebuje w telefonie internetu, mmsów i tych wszystkich aplikacji. Zmienił zdanie dopiero gdy… ugrzęznął sam w Rosji i internet okazał się jedyną szansą na bezpieczny powrót do domu… Teraz i on ma smartfona. 🙂
        Technika nie jest zła sama w sobie, tylko trzeba z niej umieć mądrze i z umiarem korzystać.

        Polubienie

  2. JagaElf pisze:

    Hej)
    Nie mam smartfona po raz kolejny w życiu, tym razem od sierpnia zeszłego roku (mamy teraz czerwiec). I zasadniczo jestem zachwycona takim sposobem na życie i polecam:) Cudownie jest patrzeć w autobusie za okno, czekając na kolejkę oglądać ptaki, iść na nią niespiesznie bez poczucia, że „zaraz mi ucieknie”. Nie ta to kolejna… Na festiwalu, jak sie znajomi pogubią, to spotyka się nowych ludzi, jak się jedzie przez Polskę, to może i godzinę dłużej, ale opłotki bywają niezwykłe i takie to „zwiedzaj swój kraj”. W obcym mieście zawsze można zapytać o drogę (poza zapytaną osobą zatrzymują się jeszcze dwie kolejne i wyciągają smartfony, by sprawdzić adres.)). Najgorzej się wychodzi na tym w Warszawie – z całym szacunkiem przez wzglad na historie tego míasta nie ma we mnie potrzeby zwiedzania dodatkowych kwartalow poza tymi “na trasie”.
    ///Faktem jest, ze kłopotliwy jest brak dostępu do maila i komunikatorów w czasach, gdy wszyscy uważają, ze każdy ma je pod ręką i to mimo napisania w mailu/messendzerze, że Ty nie masz, w związku z czym w sprawach pilnych prosisz o telefon – niewyobrażalne, nie do wytłumaczenia (czasem mam wrażenie, ze ludzie zatracają zdolność czytania ze zrozumieniem albo – co tez możliwe – infomacje, które przedstawiam, są nieprezycyjne); ale i to, mimo ze powoduje zlekka niekomfortowe sytuacje, jest moim zdaniem lepsze, niż nieprzerwane odłączenie od siebie i Świata (przyrody) i ciagle podłączenie umysłu, do bodźców, które tylko i wyłącznie jego karmia. Im mniej techniki, tym latwiej sie “resetować’, co oznacza mniejsza ilość stresu i większa dozę akceptacji. Tak jest wg mnie i takiego dokonuję wyboru)).///

    Ale teraz… jadę do Indii na ponad miesiąc. W pojedynkę. Do telefonowania i smsowania biore mój telefon „cofnęłam się do XX wieku”.
    Wylatuję za tydzień i bede wdzięczna za wszelkie informacje dotyczące stanu zaawansowania sieci wi-fi w Indiach (i czy bywają to sieci darmowe), ew.kafejek internetowych, możliwości kupna karty telefonicznej lub/i internetowej itp itd. Sadze, ze „zorganizuje” sobie przed wyjazdem jakiś smartfon czy tablet.
    Bo chyba będąc w takiej podrozy warto jednak miec dostep do wordlwidewebsite? 🙂

    Ps. Fantastyczny blog. Dziękuję za podzielenie się całym mnóstwem pożytecznych informacji. W ramach wdzięczności zapraszam na morze (mieszkanie w Sopocie).

    *Namaste*

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Hej,dzięki za super wiadomość 🙂 No to masz większe niż ja doświadczenie bez smartfonu. Ale wiesz co, to fakt że im bardziej się nie jest tym ma się większy luz. Czasem patrzę na znajomych w kawiarni ściśniętych ze stresu przez jakieś pierdoły co ktoś gdzieś napisał a ja jak zostawiłam akurat tel w domu to mam gdzieś;p Ostatnio sobie wyłączyłam dzwonek i też to była ulga że wiadomości zauważałam jak miałam czas i też świat się nie zawalił.
      Przechodząc do Indii – w wielu hotelach jest wi-fi darmowe (rzadko płatne), też jest nadal całkiem sporo kawiarenek internetowych, bo wcale nie wszyscy jeszcze w Indiach mająsmartfony. Ja akurat byłam parę razy bez smartfona i żyję, ale czasy się zmieniają, więc może faktycznie lepiej czasem napisać rodzinie że się żyje czy coś takiego. Pozdrawiam i dzięki za zaproszenie do Sopotu, chętnie skorzystam:))

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s