Stereotypy na temat Szwecji? (Spokojni, bogaci blondyni)

Wszyscy są wysokimi blondynami

NIE

Faktycznie jest pewien typ mężczyzny, którego często widuje się w Szwecji, a w Polsce prawie nigdy. To wysoki, dość postawny blondyn z mocną szczęką i ładną fryzurą. O, właśnie przypomniał mi się Polak, który dokładnie tak wygląda. Nazywa się Mateusz Kusznierewicz i jest chyba żeglarzem.

Nazywa się Mateusz Kusznierewicz. Ma 193 cm wzrostu

Może rzeczywiście jest też nieco większy procent jasnych blondynek w porównaniu do typowych polskich blondynek. Ale muszę rozczarować fascynatów tego koloru włosów, bo dziś co szósty Szwed urodził się za granicą i jest bardzo dużo afro-szwedów czy arabo-azjatów szwedzkiego pochodzenia, więc na ulicy raczej nie zobaczcie armii wysokich blondynów.

Wszyscy są bogaci

NIE

Hmm, to interesujący punkt. Stereotypowo wszyscy są obrzydliwi bogaci. Statystyczny szwedzki mężczyzna pracuje w fabryce i zarabia ok. 33 tys. koron miesięcznie. Statystyczna kobieta pracuje w opiece medycznej i zarabia ok. 24 tys. koron. Podatki zależą od gminy, więc uśrednijmy, że wynoszą ok. 33 proc., bo tyle mniej więcej wynoszą w wielu gminach. Mężczyźnie pozostaje ok. 24 tys. koron a kobiecie ok. 18 500 koron. Średni koszt życia to 12 400 koron, więc nawet doliczając jakieś niespodziewane wydatki, zostaje sporo. Osoby mające dzieci mają jeszcze zniżkę na czynsz i osobny zasiłek. Według najnowszych danych liczba biednych, czyli tych którzy zarabiają 60 proc. średniej pensji, rośnie. Znam osobiście osobę starszą z naszego miasteczka, która straciła majątek z powodu długów i dziś wszystko poza 600 koronami tygodniowo które są na jedzenie i snus idzie na ich spłatę. Te 600 koron starcza na naprawdę podstawowe jedzenie typu „Tesco value”. Osoba o której piszę jest niepełnosprawna i ma do pomocy siedmiu asystentów, więc codziennie ktoś jej pomaga, poza tym dostaje lekarstwa. Ale już na przykład jak potrzebuje okularów lub nowych butów, to ktoś z jej pomocników musi pisać do organizacji charytatywnych z prośbą o pomoc, co raz się udaje, a raz nie. Oczywiście nadal jest to rażący kontrast z sytuacją polskich starców, ale tego typu losu nie można zakwalifikować jako jakieś spektakularne bogactwo.

Biedni są też często imigranci, bo na początku nic im nie przysługuje i trudno jest im znaleźć bez języka pracę. Taka sytuacja może trwać latami, nawet długo po otrzymaniu Personnummeru. Dodatkowo moja koleżanka z Burundi zwróciła mi uwagę, że opieka medyczna w Szwecji jest w teorii darmowa, ale dopiero po przekroczeniu pewnego pułapu. Osoba, która dopiero niedawno przyjechała, siłą rzeczy zaczyna od zera, więc za pierwsze wizyty musi płacić po ok. 150 zł za wizytę, czyli tyle co za prywatnego lekarza w Polsce. Leki też są objęte dopłatą powyżej pewnego progu, a są bardzo drogie w porównaniu z tymi w Polsce. W takiej sytuacji przy byle chorobie nietrudno być biednym, a mając kilkoro dzieci łatwo o chorobę.

3. Jest zawsze i wszędzie zimno

NIE

Powiedziałabym, że w Kirunie, w której ostatnio w czerwcu spadł śnieg, faktycznie jest zawsze zimno. Ale już np. w Malmo teraz jest 9 stopni a w Gdańsku 1.

malmo pogoda temperatura ciemno zimno
9 stopni w połowie listopada to nie tak źle.
  1. Wszyscy chodzą na tacierzyński i macierzyński

    TAK

Tak, to prawda. Znam osobiście ludzi którzy korzystali z tacierzyńskiego, więc rzeczywiście jest to zupełnie naturalne.

  1. Szwecja jest znana ze szwedzkiego stołu

A właściwie to prawda – w każdej restauracji trzeba sobie wszystko przynieść samemu z… no tak, ze szwedzkiego stołu. Normalne dania które przynosi kelner oferują takie już lepsze restauracje; większość ma bufet lub przynajmniej kawę, ciastka i sałatkę do dyspozycji dla wszystkich gości.

  1. Wszędzie jest IKEA i H&M

    TAK!

Nie powiem że wszyscy kupują w tych sklepach bo nie wiem, ale faktycznie są one szalenie popularne, a H&M jest w każdej dziurze przy głównej ulicy. Sądząc po ilości mebli z IKEI w każdym loppisie, faktycznie robią one furorę wśród Szwedów. Przy okazji dodam, że w Szwecji kupowanie w takich tańszych sklepach w ogóle nie jest uznawane za obciach. Obciachem jest raczej popisywanie się szalikiem Chanel, czy coś takiego. Choć praktycznie wszystkich stać na np. jaką herbatę czy szampon sobie życzą, widzę że większość Szwedów jest całkowicie usatysfakcjonowana Liptonem i Head & Shoulders. Skarpetki mają z H&M a stoły z IKEI i to im wystarczy. A w odniesieniu do szwedzkich zarobków są one o wiele tańsze niż w Polsce.

apple-1293077_1280.jpg

  1. Szwedzi są zamknięci i zimni

PRAWDA/NIEPRAWDA

Hmm. Faktycznie Szwedzi są bardzo wycofani i cichutcy, wręcz można oszaleć na początku, jak nikt się nigdy nie odzywa i ucieka z windy, żeby nie musieć zamienić ani słówka. Ale muszę też przyznać, że jeśli chodzi już o Szwedów, których się pozna, jak na przykład żona mojego kolegi czy nauczyciele w szkole, to są oni uroczymi ludźmi którzy się angażują. Także tu na dwoje babka wróżyła. Powiedziałabym, że na pierwszy rzut oka na pewno są zimni, a taki rzut oka może trwać miesiącami lub latami, podczas których na pewno weselej byłoby w Hiszpanii czy Polsce. Ale jak już się nawiąże z nimi jakimś cudem kontakt, to są spoko.

8. Szwedzi unikają konfliktów i konfrontacji, nie zadają osobistych pytań

TAK ale…

Zdecydowanie Szwedzi unikają konfliktów i konfrontacji. Jest to aż prawie demoralizujące, bo w Polsce pewnych rzeczy nie robię tylko dlatego, że sąsiedzi by mnie pokroili na kawałki i ludzie na ulicy by mi zwracali uwagę (ach, kochani polscy ludzie na ulicy, którzy się interesują [troszczą] jak się ma otwartą torbę lub rozwiązany but!!). W Szwecji każdy woli w milczeniu cierpieć, niż się odezwać. Legendarna łagodność Szwedów objawia się też tym, że często oddają pola, bo nie chcą się kłócić. W związku z tym, choć np. zdawałoby się, że Szwecja to ojczyzna politycznej poprawności, w której nie pyta się o rasę, wiek, religię, przekonania, orientację itp., to Szwedzi są tak tolerancyjni, że powoli się to zmienia… I tak np. w mojej szkole szwedzkiego uczniowie spoza Szwecji, a za nimi nauczyciele którym głupio jest zaprotestować, zadają bez żadnego skrępowania osobiste pytania tak dobrze znane każdemu, kto był np. w Indiach: masz męża? Ile masz dzieci? Chcesz mieć dzieci? Ile zarabiają twoi rodzice? Ilu mają braci i sióstr? I tak dalej.

Także ten stereotyp jest do połowy prawdziwy, ale od połowy jest już dość nieaktualny, właśnie dlatego że Szwedzi unikają konfliktów i konfrontacji.

Dodam że raz pan w banku mi zadawał podobne pytania, bo był młodym człowiekiem, którego zesłano na lato na praktyki na prowincję i autentycznie wydaje mi się, że pytał po prostu z nudów. Aha, i coś jeszcze: nie próbowałam tego, ale myślę że jakbym chodziła za często do Systembolaget, to też by mi zadawali niewygodne pytania, podczas gdy w Polsce można kupować sobie piwo kiedy się chce.

  1. Szwedki są bardzo wyzwolone

PRAWDA ale…

Szwedki są bardzo wyzwolone i panuje równouprawnienie, to znaczy można na co dzień zobaczyć panią hydraulik, robotnicę drogową czy kierowcę. Nie są zbyt skrępowane kanonami urody i mogą się nosić dowolnie. Ale Szwedki nie są wyzwolone w tym karykaturalnym sensie, w którym sugeruje to telewizja czy internet.

swedish-flag-team.jpg

Jak ujęła to Agnieszka z innego bloga o Szwecji :

„Wyzwolone Szwedki latające dookoła z gołymi cyckami Jak dotąd gołe cycki widziałam tylko na paradzie równości. Nie widziałam gołych lasek ani na siłowni ani na kąpieliskach. „

Zwróciła też uwagę, że napływ imigrantów raczej nie służy lataniu z gołymi cyckami po Szwecji. Tu znów słynna spolegliwość Szwedów może im się odbić czkawką. Bo jak na przykład większość mojej klasy zakrywa włosy i ciało do kostek, to nagle jakoś tak głupio wyskoczyć w mini.

  1. Wszystko w Szwecji jest szalenie nowoczesne

Ten stereotyp wziął się z lat 70. i 80., gdy faktycznie dla przeciętnego Polaka standard mieszkań, biur czy sklepów w Sztokholmie był trudny do wyobrażenia. Jednak dziś te wybudowane w latach 70. drogi i domy często się rozpadają, dlatego niektóre szwedzkie jezdnie wcale nie są jakoś znacząco lepsze od niektórych polskich. Często widzę znaki, że jest remont, wracam gdzieś po roku i nadal jest remont, i droga nadal jest wysypana jakimś starym żużlem. Większość bloków z wielkiej płyty też ma już kilkadziesiąt lat, dlatego choć mogły się wydawać przybyszowi z małej miejscowości polskiej dawno temu szałowe, to dziś często już się rozpadają albo nie są lepsze, niż typowy blok w polskim mieście. Podobnie na przykład basen w naszej miejscowości. Domyślam się, że kiedyś mógł robić wrażenie, ale ja jestem przyzwyczajona do basenów wybudowanych za unijne pieniądze w każdej polskiej gminie, więc nasz basenik na który trzeba przynosić własną kłódkę i nie ma suszarek mnie rozśmiesza.

Reklamy

Jeden komentarz Dodaj własny

  1. Kristof pisze:

    Co do tych basenów (bassäng – kolejne słowo dość swojsko brzmiące) – zaczynają je modernizować. Sam pracowałem w Szwecji przy modernizacji takiego obiektu i tam w pewną sobotę była godzina przeznaczona dla Szwedek z „gołymi cyckami”. Dla równowagi tydzień później basen opanowały” burkini ninja”.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s