Gdzie spać w New Delhi? Jak wybrać hotel i dzielnicę?

Niektórzy mają ochotę zobaczyć Delhi i pobyć w nim choć przez kilka dni, inni nie chcą, ale muszą, bo to tu przypada im przesiadka z samolotu na pociąg,  inny samolot czy autobus. Powstaje więc pytanie: gdzie mieszkać w New Delhi? W jakiej dzielnicy będzie najlepiej? Czy naprawdę Paharganj, gdzie jest przecież dość okropnie, to najlepsze, co ma do zaoferowania stolica Indii?

Oczywiście nie i poniżej postaram się zaproponować coś dla osób, które mają różny budżet i potrzeby jeśli chodzi o pobyt w New Delhi a Paharganj wychodzi im już bokiem.

  1. Majnu Ka Tilla

Budżet: średni lub mały

Plusy: jest cicho, przyjemnie i bezpiecznie. To też miejsce idealne jeśli chodzi o przesiadki w autobusy do Dharamsali (choć nie wszystkie autobusy stąd odchodzą)

Minusy: może nie najlepsza opcja, jak ktoś chce ekscesywnie zwiedzać, bo leży trochę na uboczu a większość atrakcji jest jednak w centrum

Majnu_ka_tilla_dzielnica_Tybetańska_tibetan_metro_hotel

Majnu ka Tilla to kolonia tybetańska powstała w latach ’60. Składa się głównie z wąskich uliczek, ale to takich naprawdę wąskich, więc nie wjeżdżają tu tuktuki ani samochody. Dzięki temu jest tu naprawdę cichutko, do tego z jednej strony jest rzeka.

Po pierwszym pobycie zszokował mnie standard hoteli. W końcu New Delhi jest legendarne jeśli chodzi o to, jak bardzo beznadziejne są tu miejsca do spania. Tymczasem w Majnu Ka Tilla tybetańskie hotele są w większości czyste, niedrogie i hmm… normalne. Spałam tu, bo spóźnił mi się samolot z Goa i spóźniłam się na autobus, więc zaczęłam zmęczona szukać hotelu o 21 i zajęło mi to jakieś 5 minut a za naprawdę super przyjemny hotel z wi-fi zapłaciłam 500 rupii. Myślę, że można na pewno znaleźć też coś tańszego. Do tego naokoło była masa tybetańskich restauracji i normalnych kawiarni, więc wyobraźcie sobie jeszcze, że Majnu Ka Tilla oferuje pobyt w New Delhi, podczas którego się nie zatrujecie i nie będziecie musieli jeść ani pić nic obrzydliwego. Aha i te wąskie uliczki sprawiają, że jest wśród nich chłodno. Nietrujące, niegorące i jeszcze do tego nieoszukańcze Delhi – brzmi jakbym to sobie wymyśliła! Jeszcze do tego nie ma za dużo turystów ani oszustów.

Jak dojechać? Dojazd z lotniska jest bardzo łatwy, bo wystarczy dojechać z lotniska do centrum w linią ekspresową metra i przesiąść się w linie żółtą. Przystanek docelowy to Vishwa Vidyalaya lub Vidhan Sabha. Ja wysiadłam na Vidhan Sabha i bałam się, że nie znajdę taksówkarzy i nikt nie będzie rozumiał, gdzie chcę dojechać, ale tuż przy wejściu otoczyła mnie ich chmara i ktoś mnie szybko i za chyba 20 czy 50 rupii dowiózł na miejsce, więc to jest naprawdę bardzo proste i tanie.

  1. Okolice Connought Place lub Karol Bagh

Budżet: średni lub duży

Plusy: Fantastyczne miejsce jeśli ma się ochotę robić w Delhi zakupy, nie jest też daleko do różnych muzeów i atrakcji. Na Connought Place jest mnóstwo stacji metra, więc wszędzie dojedziecie szybko i miło.

Minusy: Sklepy i restauracje wokół Connought Place są fantastyczne, więc jeśli nie chcecie wydawać kasy, to lepiej trzymajcie się z daleka;p Na Karol Bagh nie jest zbyt urokliwie i można się na początku łatwo gubić. Aha i nie dojeżdża tam metro, więc trzeba korzystać z tuk-tuków – jak widać to kolejny argument za tym, że to raczej miejsce na wyjazdy gdy ma się dużo kasy.

Connough_Place_metro_hotel_sklep_Shop_delhi

Dopiero przy ostatniej wizycie w Indiach odkryłam Connough Place i przyznam się, że spędziłam na łażeniu po sklepach, kawiarniach, bazarach i restauracjach jakieś 3 dni ciurkiem i niestety nie przesadzam. Można tam kupić masę fantastycznych rzeczy, od ubrań przez bibeloty po kosmetyki, jest też ładne kino.

Wiecie, jak czasem w Indiach się mówi „dobra, nie kupię tego, bo przecież pod koniec będę w Delhi i tam na pewno będzie większy wybór i lepsze ceny” ? To właśnie jest to miejsce gdzie jest większy wybór i lepsze ceny. Bardzo mnie zdziwiło, że poza oczywistymi sklepami (zachodnich najpopularniejszych firm czy indyjskimi sklepami z tradycyjnymi ubraniami), na bazarze przy jednej z odchodzących od Connought Place ulic były też naprawdę cool sklepy współczesnych indyjskich firm i ręcznie robione, ale nowoczesne ciuchy, pamiątki czy meble. Boże ile ja tam wydałam. Byłam też niedaleko na Janpath Road w niesamowitej restauracji Fresc Co, gdzie był wegetariański szwedzki stół ale nie to czego się spodziewacie po Indiach czyli kopa ryżu i kilka tłustych sosów, tylko makarony, hummus, kotlety z soczewicy, grillowane warzywa, sałatki, super ciasta, kawa i naprawdę wszystko czego dusza zapragnie. Jeszcze do tego jest tam w środku bardzo ładnie. Także jeśli ktoś ma trochę za dużo pieniędzy a do tego dopiero przyjechał do Indii i nie ma jeszcze siły na „full contact” z „prawdziwymi Indiami”, lub już wyjeżdża i po miesiącach atrakcji chce się po prostu zrelaksować, to naprawdę nie ma w Delhi lepszego miejsca.

Jedyny minus to duże koszty wiążące się z rozbijaniem się całe dnie tuk-tukami po dobrych restauracjach i sklepach. Sam hotel obok Connough Place też będzie kosztował fortunę. Na Karol Bargh jest już zdecydowanie taniej ale nie jest już tak pięknie. Raczej się tam budzi rano, zamawia tuktuka i jedzie na Connough Place z którego się wraca wieczorem, bo nie ma tam nic do roboty.

  1. Paharganj

budżet: średni

Plusy: blisko Connough Place i kilkaset metrów od dworca

Minusy: głośno, brudno, dużo naciągaczy, okropne hotele

paharganj_delhi_hotel_dzielnica_district

Paharganj to dla wielu oczywisty wybór, jeśli chodzi o hotel, bo to dzielnica w której prawie każdy turysta się zatrzymuje i jest w samym centrum. Rzeczywiście, ma jeden bardzo duży plus: jest naprzeciwko dworca głównego New Delhi i stacji linii ekspresowej metra która zaczyna swój bieg na lotnisku, więc jeśli czekacie na samolot lub pociąg to nie ma lepszego miejsca (warto jednak pamiętać, że wcale nie wszystkie pociągi odjeżdżają z stacji głównej, bo niektóre ze stacji Nizamuddin, która jest zupełnie gdzie indziej).

Ale chciałabym zachęcić do nieograniczania się do Paharganju, bo ma on też wiele minusów, których nie ma np. Majnu Ka Tilla. Np. hotele na Paharganj pozostawiają naprawdę wiele do życzenia i wstrętne dziury kosztują więcej, niż nakazywałby zdrowy rozsądek. Jest tu też bardzo głośno i tłoczno. Wyobraźcie też sobie, ile jest naciągaczy i oszustów w miejscu, które na całe Indie jest znane z tego, że to tu lądują skołowani turyści tuż po przyjeździe. Owszem, jest parę restauracji czy fajnych sklepów, ale w większości nic nie kosztuje tyle, ile powinno a naciągacze stają na głowie, żeby wam coś wcisnąć. Dlatego jeśli macie trochę więcej czasu, to warto wypróbować też konkurencyjne dzielnice.

Reklamy

2 komentarze Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s