Czy w Indiach jest bezpiecznie? A dla kobiet? cz.1

Gdy dziewczyna jedzie sama do Indii, często słyszy nawet nie przypuszczenie, ale stwierdzenie faktu: „zabiją cię tam” lub łagodniejsze „ach, te zbiorowe gwałty…”. Można się przerazić. Ale jak już pojedzie, to spotyka wiele samotnych turystek i okazuje się, że większość z nich nie miała żadnych negatywnych doświadczeń. No więc jak to jest: czy  dziewczyna, albo jeszcze gorzej: samotna dziewczyna, jest bezpieczna w Indiach?

dziewczynki_indie_bieda_ulica

Mówiąc szczerze, zabierałam się do tego postu od momentu, gdy założyłam tego bloga, ale było mi bardzo trudno zacząć. Spędziłam w Indiach łącznie chyba ze dwa lata i nigdy nie miałam żadnego bardzo  nieprzyjemnego wypadku. Ale nie można udawać, że każdy miał to szczęście…
Bo chyba każdy słyszał o gwałtach, jakie miały miejsce w Indiach w ostatnich latach. Trochę trudno o tym pisać, bo po pierwsze to nie jest wesoły temat, a po drugie chciałoby się powiedzieć: no widzicie, trzeba być ostrożnym. Ale to nie fair – np. jedna z tych dziewczyn jechała autobusem z chłopakiem i i tak stała jej się krzywda. Trudno powiedzieć „ gdyby nie jechała autobusem to…” albo „gdyby wzięła ze sobą ojca i brata to…”, bo szybko dojdziemy do tego, że dziewczyny w ogóle nie powinny wychodzić same z domu. Duńska turystka dwa lata temu zapytała jakichś mężczyzn o drogę i została zgwałcona i pchnięta nożem. A wcześniej 18-letnia Niemka jechała pociągiem i ją zgwałcono. Czy zrobiły coś źle? Nie wiem. Moim zdaniem nie.

Rona i Brad na pikniku nad rzeką Teesta.
Rona i Brad na pikniku nad rzeką Teesta.

Według nowych danych, w Indiach kobieta jest gwałcona średnio co 22 minuty. Z czego 98 % przypadków to gwałty niezgłaszane, dokonywane przez członka rodziny czy sąsiada raczej nie na turystkach, a tylko 2 % to te, które trafiają do mediów i te, których się obawiamy.
Jeśli mama bardzo się o was martwi, możecie jej pokazać na mapie, jakie duże są Indie, ile mieszka tam ludzi (dwa razy więcej, niż w Europie!) i uzmysłowić, że statystycznie takich wypadków wcale nie jest aż tak dużo więcej. Myślę też, że Indie nie są najlepszym miejscem do życia dla kobiet, ale turystki mają się paradoksalnie nie najgorzej. W innej sytuacji są dziewczyny, które wydaje się za mąż jak są dziećmi, nie mają edukacji, jak mają za ciemną karnację lub za słabe pochodzenie to mają przekichane do końca życia i najlepiej, żeby nigdy nigdzie nie przebywały same, a w innej wykształcone i dziewczyny z Zachodu, które mogą o sobie same decydować i które przeczytały przed przyjazdem zawarte w tym poście rady:).

Nieszczególnie mogę czytać cenione indyjskie książki typu „Bóg rzeczy małych” , bo od nagromadzenia koszmarów jakie przechodzą tam kobiety, robi mi się niedobrze. Podobne uczucia mam gdy oglądam filmy pokroju „Przeznaczone do burdelu”, rozmawiam w pociągu z małżeństwem z którego tylko on się odzywa bo jej nie wypada, lub czytam w gazecie że ktoś szuka „jasnej i posłusznej żony”. Oczywiście nie całe Indie takie są i z roku na rok jest coraz lepiej. Jak pojedziecie tylko na Goa czy do Dharamsali to jest szansa, ze w ogóle nie będziecie mieć styczności z nieprzyjemnymi sytuacjami.

Incredible India
Incredible India

Lokalni mieszkańcy mają często słabość do dziewcząt „z Zachodu” i zdarza się, że pojawiają się od praktycznie nieznajomych osób oferty typu „odwiedź mnie w domu”, „pojedźmy na wycieczkę”, „chodź, pokażę ci …[ przysłowiowe „kotki w piwnicy”].

Gdy byłam za pierwszym razem sama w Indiach i miałam 22 lata, nawet moi rodzice się dziwili, jak bardzo się nie socjalizuję będąc na Goa. Przecież powinnam chodzić na imprezy na plaży i poznawać nowych ludzi! Może i powinnam, przy następnych razach byłam już odważniejsza, ale wtedy patrzyłam na turystki z pokoju obok, które przystawał na ofert „chodź, przewiozę cię skuterem po wyspie” ,których ofiarą sama padałam jakieś 3 raz dziennie i włosy stawały mi dęba. Bo owe koleżanki jeździły! Jak wrócić z takiej wycieczki, gdyby coś poszło nie tak, a przyjazny Hindus wywiózł nas 20 km w dżunglę w niewiadomym kierunku?
Chcę tylko napisać, że choć trzeba korzystać z życia, to na takie oferty powinny przystawać dziewczyny, które szukają wrażeń i są gotowe na to, że te wrażenia mogą być różne.
W Indiach bywa i tak, że mężczyźni – niesłusznie, ale to inna sprawa – czują się sprowokowani naszym „zachodnim” sposobem bycia. Nie chcę przez to powiedzieć, że trzeba chodzić w burce, ale chcę powiedzieć, że tak jak na plaży w Ustce na miejscu jest pokazanie się bikini, a na uroczystości szkolnej na miejscu jest pokazanie się w eleganckim stroju zakrywającym pupę, brzuch i biust, tak w wielu miejscach Indii na miejscu jest zakrywanie ciała co najmniej do kolan, nie pokazywanie dekoltu i nie odsłanianie ramion. Można w tym miejscu zapytać: a dlaczego Hinduski noszą sari i mają gołe brzuchy a nam nie wolno? Odpowiem zgodnie z prawdą że nie mam pojęcia.

Jedna z teorii jest taka, że być może wielu mieszkańców Indii, którzy z kimś z Zachodu mają styczność głównie w telewizji – w teledyskach, głupich programach i filmach –  ma mylne wrażenie o „białych dziewczynach” jako takich. Pamiętajmy też, że Indie toną w reklamach kremów na wybielenie skóry (serio!), a w prasie są ogłoszenia typu „szukam wykształconej i JASNEJ” dziewczyny, więc choć może nam się to wydawać smutne, nie fair i żałosne, to biała skóra może po prostu być uznawana za coś lepszego, ciekawego i godnego zaczepek.
Miałam kiedyś w Dharamsali pomiędzy jedną a drugą lekcją parę wolnych godzin i siedziałam w takiej luzackiej kawiarni na dachu, bo jest tam fajna muzyka, działa czasem dobrze wi-fi i można się rozwalić na poduchach na ziemi. Raz zezowałam na towarzystwo przy stoliku obok. Towarzystwo składało się z jak na indyjskie warunki rozebranej dziewczyny z Zachodu i trzech czy czterech hinduskich grajków, którzy bębnili w bębny. Indyjscy grajkowie byli rodzajem ludzi, których widuje się w okolicach Dworca Centralnego w Warszawie, jak z maślanym wzrokiem dębią pieniądze na „bilet do domu”, ale żeby o tym wiedzieć, trzeba już trochę znać Indie i takich grajków. Dziewczyna nie znała i była w siódmym niebie, że poznaje indyjską muzykę i ma nowych znajomych, a ja myślałam sobie „oho, będą kłopoty”.

Czy w Polsce bym siedziała w kawiarni z czterema ledwo znajomymi mężczyznami? Pewnie, dlaczego nie? Ale w Indiach bym się raczej nie skusiła. W Indiach pomysły takie, jak to że np. dziewczyna i chłopak nie powinni być sami w pokoju za zamkniętymi drzwiami, wcale nie są czymś dziwnym. Na początku jak ktoś mnie odwiedzał w pokoju i pytał, czy zostawić otwarte drzwi, to tylko prychałam, bo było to dla mnie aż tak idiotyczne. Ale sprzyjało to nieporozumieniom, więc teraz drzwi zostawiam otwarte i przyjmuję do wiadomości, że tu kultura jest inna niż w Warszawie i tyle. Jak widać, temat jest obszerny i trochę się rozpisałam. A wkrótce napiszę więcej.

Reklamy

2 komentarze Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s