Kłosy, jabłka, kwas. Boskie żarcie w Puszczy

Jako typowa Warszawianka mam pewnego bzika na punkcie wsi, drewnianych chałup i darów lasu, bo na co dzień z nimi nie obcuję. Będąc ostatnio w Puszczy Białowieskiej miałam możliwość zetknąć się z kilkoma kulinarnymi cudami, o których zapomniałam już na śmierć lub nigdy o nich nie wiedziałam.

cukierki_odpust_kolorowe_dożynki_mordoklejki

Zapomniałam na śmierć, że te makowe cukierki w ogóle istnieją! Ostatni raz widziałam je na odpuście z 15 lat temu. Kupiłam jednego i jest naprawdę pyszny ale straszliwie słodki. Dożynki to wspaniała sprawa.

wianek_dożynki_kłosy_zboże_kwiaty_podlasie_Zwyczaje_ludowe

Pewnie ci z was, którzy bywają często na wsi, będą się ze mnie śmiali, ale dla mnie dożynki były dużym przeżyciem. Również dlatego, że po raz pierwszy w życiu widziałam niesamowite rzeźby czy też wieńce z kłosów, które kojarzyły mi się z godłem Białorusi. Ale też dlatego, że było to święto chleba a ksiądz z popem modlili się, żeby żadnemu mieszkańcowi Narewki nie zabrakło chleba w nadchodzącym roku. W Warszawie już nawet nie pamiętamy, skąd się bierze chleb…

niedźwiedź_bartnik_miś_miód_narewka_podlasie

Niedaleko domu, w którym mieszkałam, był wielki zajazd, którego motywem przewodnim  był miód. Na ścianach były talerze z regionalnych zawodów pszczelarskich a w ogrodzie pełno rzeźb przedstawiających różne postaci z miodem. Co ciekawe, w karcie chyba nie było ani jednej rzeczy z miodem.ognisko_jabłko_jabłko_z_ogniska_podlasie_wieś

Zrobiliśmy ognisko i upiekłam sobie jabłko. Kwaśne jabłko z ogniska jest super.kiełbasa_musztarda_keczup_ognisko_wieś_podlasie

Mój chłopak jadł kiełbachę z musztardą miodową kupioną w sąsiedniej miejscowości. Wygląda super ale jest jak na nasz gust trochę za łagodna.

Ogólnie to po zakupach w wiejskim sklepie spożywczym na Podlasiu mam taką refleksję: wszystko jest o połowę tańsze. Serio! Kwas chlebowy w szklanej butelce kosztuje ze 3 zł a musztarda coś typu 1,50 zł. Nawet nie chcę pisać, ile wszystko kosztuje w Warszawie…

martwa_natura_chata_słonecznik_antonówki_jabłka

W Hajnówce odkryłam sklep Kresowy, w którym piwo, cydr i kwas chlebowy były lane z beczki. Kupiłam sobie piwo i kwas, próbowałam kwasu i nigdy nie piłam lepszego. Te w sklepie w mieście to często gazowana woda z karmelem a ten składał się z wody, cukru, zakwasu i kwasu cytrynowego.

Wprawdzie później mój chłopak powiedział mi, że takie piwa lane z beczki są też w Warszawie, dokładnie naprzeciwko jego domu, ale kwasu tam nie ma, więc nie żałuję zakupu.

Na Podlasiu są też fantastyczne restauracje, ale niestety tym razem nie było nas w nich stać na nic poza kawą. Odnotuję tylko, że w zajeździe Bojarskim w Narewce, gdzie jest przepięknie, stek z żubra kosztuje 89 złotych a w Restauracji Carskiej w Białowieży zupa borowikowa 22 zł. To blisko rekordu najdroższej zupy jaką widziałam w Polsce, czyli żurku z Mikołajek za 24 zł. Czy stek z żubra jest legalny? Mówiąc szczerze, mam nadzieję, że nie. I tak następnym razem pójdę tam na soljankę, bo w Warszawie nie bardzo jest gdzie jej spróbować a pamiętam z Białorusi, że to po żurku moja ulubiona zupa.

Wracając do Warszawy kupiliśmy na obiad w zajeździe przy drodze babę ziemniaczaną. Za 12 złotych nie spodziewałam się wiele ale było jej mnóstwo. Zjadłam 1/3 i byłam najedzona po brzegi, wieczorem zjadłam jeszcze trochę i jeszcze na dziś został mi wielki kawał baby. Zajazd nazywał się Gracja i nie wiem, gdzie był.

Niestety, w lesie nie było grzybów, bo dopiero kilka dni wcześniej spadł pierwszy tego lata deszcz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s