restauracje w Dharamsali

Najlepsze tybetańskie jedzenie jest bez dwóch zdań w restauracji Black Tent, która jest naprzeciwko Peace Cafe na Jogiwara Road.

Bardzo dobre jedzenie japońskie dają w restauracji Lung Ta, która jest na tej samej ulicy, też po prawej stronie, ale niżej. W restauracji Lobsang Four Season raz jadłam przepyszne momo serowe, naprawdę najlepsze w życiu, ale następnego dnia wróciłam i były już po prostu ok. Więc poziom jest dość nierówny.

tybetanskie_jedzenie_zupa_thenthuk
Najlepsza kawa i przekąski jest pewnie w Shambala Restaurant, choć obiady są już tam małe i byle jakie. Podobno świetnie jest też w Woeser Bakery, ale ponieważ mieści się ona pod ziemią pod restauracją Black Magic, więc nigdy tam nie jadłam bo ani nie mam do niej zaufania ani ochoty siedzieć w jakiejś piwnicy. Świetne lassi i kawy są też w Carpe Diem, plus fajny taras i miła obsługa, czasem też fajna muzyka, ale jedzenie jest takie sobie i jeszcze się obrażają jak się ich nie pochwali;p Jadłam ostatnio chyba najlepszy w życiu sernik jagodowy w restauracji Clay Oven, która jest przy Main Square, tuż na początku Dharamkot Road. Nawet nie lubię słodyczy, ale wyglądał tak dobrze, że musiałam go wziąć i się nie zawiodłam.

ciastka_tybetanskie_dharamsala
Najlepsze zdrowe jedzenie wegetariańskie jest pewnie w Crepe Pancake Hut, w dodatku jest tam przyjemna atmosfera i można czytać książki z ich wielkiej biblioteki. Piłam tam potwornie zdrowy zielony napój i jadłam dobre wrapsy z sosem z avocado. Pierwsze avocado z jakim miałam styczność od miesięcy! Bardzo fajnie jest też w koreańskiej restauracji Ri na Bagsu Road, gdzie dają napoje takiego typu, że nie wiedziałam że ktoś na świecie poza mną by na to wpadł: np. mrożona herbata zielona macha na lodzie z mlekiem sojowym zrobiona na kształt kawy latte. Także jak ktoś lubi dziwne wegetariańskie… jedzenie? … napoje? , to się zakocha w tych dwóch restauracjach.
Najlepszy bar to chyba Indique. To jedyne miejsce z piwem w Mcleodganj, które nie sprawia podejrzanego, odpychającego wrażenia. Na tarasie jest bardzo przyjemnie,jest fajna muzyka, świetne widoki,  jak ktoś lubi indyjskie jedzenie to jest duży wybór ( spróbowałam i nie otruto mnie!), mają wszystkie alkohole jakie potrzeba. Weszłam też na chwilę przypadkiem do restauracji Black Magic i nie wiem czy mają coś w karcie, co nie jest alkoholem, wiec uznam ją za bar. W środku dnia można się tam poczuć jak w kasynie o drugiej w nocy bo nie ma okien, wszystko bardzo przypomina mi takie różne bardzo modne kluby na ul. Mazowieckiej. Jest też bardzo drogo. No i Black Magic? Kto normalny nazywa tak restaurację??! Byłam też raz szukając dobrego wifi w barze Aroma. Weszłam na samą górę i usiadłam w jakimś brzydkim długim pokoju, w którym wszyscy poza mną pili piwo… Niektórzy coś jedli i nawet wyglądało smacznie, więc postanowiłam zamówić…Pół godziny później wciąż nie było śladu kelnera więc wyszłam i nikt nie zauważył… A wifi było do kitu. Podobnie było w restauracji Mcllo, która wygląda jakby się zatrzymała w czasie z 20 lat temu. I choć ze ściany Pierce Brosnan przekonuje, że „będąc w Dharamsali ZA KAŻDYM RAZEM wybiera McLlo Bar“ (!), to jest tam pusto i brudno. Xcite przy Main Square sprawia tak podejrzane wrażenie, że nawet mi do głowy nie przyszło tam wejść. Jak widać barom w Dharamsali w większości coś dolega. Wydaje mi się, że w Carpe Diem sprzedają piwo spod lady i gdyby tak było, to byłaby to najlepsza restauracja z piwem w mieście.
Najlepsze wifi jest chyba w restauracji w Green Hotelu. W Clay Oven też bywa dobrze. W Carpe Diem jak internet działa, to bywa boski, ale jak nie działa… to potrafi tak nie działać przez tydzień i nikt nie wie dlaczego 😉
Najdziwniejsza restauracja to raczej Black Magic, bo jak na restaurację jest tam zadziwiająco mało jedzenia i do tego ciemno i jak w klubie nocnym. Dziwna jest też restauracja Zomsa Cafe, w której pachnie proszkiem do prania. I to nie bez powodu, bo można tam oddać brudne ciuchy i po godzinie opijania się kawami i jedzenia momo można odebrać je czyste i suche za dość rozsądną opłatą. Czy ktoś wymyślił kiedykolwiek coś mądrzejszego ?! Więc Zomsa Cafe to dziwna restauracja ale w tym dobrym sensie. Intryguje mnie też restauracja Illiterati. Podobno jest belgijska i podobno jest bardzo droga. Przechodzę obok niej prawie codziennie jak wracam ze szkoły, ale ponieważ otwiera się o godzinie, o której zawsze już dawno wróciłam do domu a nie jest w mieście tylko na pustkowiu przy drodze, więc nigdy tam nie byłam i raczej nie będę. Jak im się to opłaca…?
Najlepsza z tanich restauracji to Peace Cafe i restauracja, która znajduje się po tej samej stronie Jogiwara Road co Peace Cafe ale jakieś 10 minut niżej i restauracja, która znajduje się po tej samej stronie drogi, ale jeszcze z 5 minut niżej. Za 60 rupii można zjeść tam naprawdę dobrą thukpę, na początku tam łaziłam prawie codziennie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s