Jak nauczyć się tybetańskiego?

Przez jakiś rok uczyłam się tybetańskiego w Indiach. Czy trzeba jechać do Indii i jak się uczyć, żeby się nauczyć?

 

Ostatnio nie pisałam zbyt dużo. Okazuje się, że łatwiej pisać o podróżach nie będąc w podróży, a jeszcze łatwiej nie chodząc codziennie przez Himalaje do szkoły. Dziś jednak mam trzy wolne godziny między jedną lekcją a drugą , więc mam idealne warunki do pochylenia się nad pytaniem:
Jak nauczyć się tybetańskiego?

 

Najpierw może warto się zastanowić, po co uczyć się tybetańskiego. Z perspektywy większości ludzi – po nic. Są jednak i tacy, którzy lubią uczyć się języków obcych i mają do tego głowę, a do tego buddyści czy osoby zainteresowane Tybetem, którym nie trzeba tłumaczyć, do czego przydaje się tybetański, bo obcują z nim na co dzień. Po tybetańsku mówi ok. 6 mln. ludzi na świecie a ok. 8 mln. mówi w podobnych językach z tej samej rodziny, takich jak ten z Ladakhu czy Buthanu. Dla porównania ok. 10 mln osób mówi po czesku czy szwedzku, więc tybetański nie jest jakiś o wiele bardziej niszowy. Dla osób interesujących się mongolskim czy tybetańskim buddyzmem dochodzą do tego teksty w tym języku.
Pozostaje więc pytanie, jak się nauczyć tego języka? Pominę tu na razie wyjazd do Indii lub Nepalu, bo to osobny temat, który zasługuje na osobny artykuł.
Jeśli mamy ochotę nauczyć się tybetańskiego w Polsce, pierwszym pomysłem, na który można wpaść, są studia. Na UW działa chyba katedra mongolistyki na której jest też chyba tybetologia, wydaje mi się, że coś jest też w Krakowie. Osobiście nie polecam tego sposobu. Miałam kiedyś krótką przygodę z białorutenistyką na UW i było to najnudniejsze, co mnie spotkało w życiu. Moje doświadczenie spróbuję podsumować w formie graficznej:

Uniwersytet_warszawski_białorutenistyka

Po jednym czy dwóch semestrach znałam kilka wierszyków po białorusku a po rosyjsku, który też był nauczany kika razy w tygodniu, umiałam się przedstawić czy powiedzieć „dzień dobry“. Natomiast latem pojechałam na Białoruś i poza tym, że okazało się, że nikt nie mówi tam po białorusku, to po trzech tygodniach chodzenia po mieście, rozmawiania z koleżankami i krewnymi i oglądania rosyjskich filmów znałam język na poziomie średniozaawansowanym. Mam wrażenie, że polskie studia, przynajmniej te na których ja byłam, podchodzą do nauki języka z namaszczeniem, trochę na zasadzie: najpierw zrobimy sprawdzian ze starożytnego księstwa Wołotów, potem pouczymy się o regułach gramatycznych języka, który nie istnieje od czterystu lat, a potem ten kto wytrzyma będzie mógł się zacząć uczyć, jak się przedstawić. Być może dla niektórych to jest pomocne, ale mnie ten ceremoniał zawsze zniechęcał. Wydaje mi się, że jeśli ktoś ma zamiar poświęcić czas i pieniądze, żeby spędzić pięć lat na studiach tybetologicznych, to tym bardziej stać go, żeby pojechać na parę miesięcy uczyć się tego języka np. w Indiach. A nauczy się przy tym co najmniej tyle samo.

No dobrze, a co poza studiami? Naukę języka obcego zaczynamy od alfabetu i tego akurat można nauczyć się samemu. Jak poradził mi kolega-tłumacz, gdy pytałam go, jak opanować ten przeklęty alfabet: po prostu trzeba go sobie napisać dwadzieścia razy w zeszycie. Myślę, że nie ma lepszej rady, niż zapisać zeszyt alfabetem, przechodząc potem do tzw. vovelów, nadpisanych i podpisanych liter i wymowy – tu przydatny będzie Youtube, na którym jest mnóstwo gotowych lekcji.

W nauce literek pomocne mogą być gry dostępne tu

Tybetańska wymowa jest trochę przekichana, choć jako Polacy jesteśmy w nieco uprzywilejowanej pozycji, bo dźwięki takie jak dzi, dż czy ź nie będą dla nas szokiem. Mimo to, warto poświęcić dużo czasu na powtarzanie za lektorem z Youtuba dźwięków w poprawny sposób, tak żeby się utrwaliły.
Do nauki słówek polecam darmowy program Anki. To nie jest w zasadzie program do nauki tybetańskiego ale do nauki czegokolwiek. Jest bardzo prosty a przy tym mądry. To rodzaj uczenia się słówek z listy, z tym że nie trzeba przebijać się przez 50 słówek które już się zna, żeby dojść do nowych (mi się zawsze odechciewało i nigdy nie dochodziłam do tych, których się chciałam nauczyć). Skąd wziąć przydatne słówka? Poza słownikiem polecam stronę

Jest ich tam mnóstwo – od terminologii buddyjskiej, przez kolory po nazwy państw czy codzienne zwroty. Można sobie też przyklejać w różnych miejscach w domu stare, dobre karteczki ze słówkami.

 

 

nauka_słówek_tybetański

(moje pomoce naukowe)

A co z podręcznikiem do tybetańskiego? Ja korzystałam w szkole z Colloquial Tibetan i Modern Tibetan language a do mówienia Speak Fluent Tibetan i Speak Tibetan the Tibetan Way.

podręcznik_do_tybetańskiego

Ta beżowa jest bardziej podstawowa, jest tam pokazane jak pisać literki i powoli wprowadzane są konstrukcje gramatyczne. Czerwona książka więcej tłumaczy ale też chyba jest lepsza jako dodatkowe źródło wiedzy – między zdaniami typu „nazywam się Tashi“ a ‚wydaje mi się, że on nie jest księgowym ale mogę się mylić“ jest zaledwie kilkanaście stron i można się pogubić. Mimo to bardzo ją lubię, bo autor uczy nie tyko języka, ale np. manier:

nauka_tybetańskiego

Jak ktoś ma ochotę, to mogę mu sprzedać podręczniki lub różne książki po tybetańsku. Wydaje mi się też, że widziałam raz jakiś podręcznik w sklepie nepalsko-tybetańskim w Warszawie. No i nieocenione Allegro i Amazon też powinny mieć coś do zaoferowania. W internecie widziałam też „Podręcznik do nauki klasycznego języka tybetańskiego“ po polsku ale nie miałam z nim nigdy styczności więc trudno mi coś o nim powiedzieć. Mogę tylko odnotować, że autor nie jest native speakerem ani w tybetańskim, ani w polskim, a do tego książka jest tłumaczeniem z niemieckiego, więc myślę że może to wprowadzać zamieszanie w zrozumieniu reguł. Ale mogę się mylić.
Jak ktoś ma ochotę zacząć rozmawiać, to pozostaje znaleźć chętnego na lekcje Tybetańczyka lub korzystać z lekcji przez Skype. Np. jedna z szkół do których chodzę oferuje lekcje on-line, które podobno są spoko. Macie jakieś inne pomysły na naukę tybetańskiego? To dajcie znać.

Reklamy

4 komentarze Dodaj własny

  1. MF pisze:

    A można wiedzieć gdzie kupiłaś książkę pt. „Modern Tibetan Language” ? Dokładny adres tego sklepu w Warszawie również by mi się bardzo przydał. Zamierzam zacząć swoją przygodę z tybetańskim 🙂

    Polubienie

    1. udajesie pisze:

      Hej,
      dokładnie to kupiłam ją chyba w księgarni przy rynku w Darjeeling. W Warszawie jest też sklep tybetański Deesis,ul. Pańska 75 Warszawa, gdzie czasami znajdziesz pomoce naukowe. Jeśli chcesz, to napisz na mojego maila albo podaj swojego, to wyślę Ci jakieś pomoce naukowe w pdf-ach.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s