Co zabrać do Indii? Jak się spakować?

 

Właśnie się pakuję, bo za parę dni jadę do Indii. Mój pokój wygląda, jakby wybuchła w nim bomba i spędzam błogie minuty na rozplątywaniu kłębowiska ładowarek, z których oczywiście żadna nie jest do tego telefonu, o który mi chodzi. Co zabrać do Indii? Tak naprawdę da się tam kupić dosłownie wszystko, łącznie z płynem do soczewek, soczewkami czy barszczem (w restauracji izraelskiej) i ogórkami kiszonymi (w delikatesach). Ale za pierwszym razem na pewno trudno będzie się zorientować od razu w indyjskich sklepach, dlatego warto mieć ze sobą kilka rzeczy, które osłodzą życie.

Jeśli ktoś właśnie się zastanawia, co zabrać ze sobą do Indii, to oto garść moich sugestii:

  • lekkie książki które można pogubić. Ciekawe, ale takie, których na co dzień się nie chce czytać. W czasie 30 godzinnej podróży pociągiem będą jak ulał. (polecam allegro na którym  ludzie sprzedają książki za 1 lub 2 zł!). Mój wybór padł na „Ojca Goriot” i „Eroicę” – w Warszawie nie udało mi się przeczytać przez ostatnie 2 lata ale może w chwili wyjątkowej nudy…

 

pakowanie_Indie_podróż_eroica_zupki z proszku

(póki co mam w pokoju niezły bałagan…)

 

  • tabletki do oczyszczania wody – nigdy ich ze sobą nie miałam, nawet nie wiem gdzie się je kupuje, ale naprawdę uważam że to jest pożyteczna rzecz. Wiele razy zdarzyło mi się wylądować w nowym mieście i hotelu, nagle był już wieczór, naokoło nie było sklepu lub były zamknięte a mi się tak strasznie chciało pić… I jeśli miałam wtedy w pokoju dzbanek pełen wody to medytowałam nad nim godzinami zastanawiając się, czy to woda przegotowana czy z kranu. Jakbym miała takie tabletki, to bym się nie martwiła.

 

  • węgiel – jest tani, zajmuje mało miejsca a może się przydać. W Indiach jest dostęp do w zasadzie wszystkich leków, można kupić bez recepty praktycznie wszystko i to taniej niż w Polsce. No, ale nie zawsze jest się blisko apteki, w czasie pierwszych dni można nie wiedzieć gdzie jest apteka i na wszelki wypadek można wziąć np. aspirynę, apap, węgiel i plastry.

A jak się nie zatruć w Indiach? Zapraszam do mojego posta na ten temat

  • telefon który nie ma blokady sim na jedną sieć (jeśli chcemy kupić sobie w Indiach indyjską kartę sim a możemy chcieć, bo np. żeby zarezerwować bilet czy jedzenie na wynos trzeba mieć numer)

 

  • xero wizy i paszportu – i wysłać sobie paszport i wizę na maila

 

  • kosmetyki – nie warto brać do Indii za dużo kosmetyków.Wszystko można kupić na miejscu – dezodorant, szampon, pastę do zębów, proszek, tusz do rzęs, naprawdę wszystko. Są tam te same firmy kosmetyczne, co w Polsce, plus mnóstwo kosmetyków ziołowych, ajurwedyjskich, naturalnych, tybetańskich itp i to tanio. Ja biorę ze sobą głównie te kosmetyki, które już otworzyłam, żeby się po prostu nie zmarnowały Jedyne co przychodzi mi do głowy, czego naprawdę może nie być w Indiach, to podkład w odpowiednim odcieniu (jak ktoś ma jasną karnację) i szampon czy też odżywka dla blondynek. Ale podkład tak czy siak się specjalnie nie przyda w Indiach bo będzie za gorąco. Jak ktoś nosi soczewki kontaktowe to na pierwsze dni może sobie wziąć płyn do soczewek ale znajdzie go bez problemu w sklepie optycznym w Indiach (tak jak same soczewki, które w Indiach są tańsze).

 

  • Tzw. hand sanitiser lub chusteczki antybakteryjne – w hotelu w którym brzydzimy się dotknąć głową do poduszki lub przez 20 godzin w pociągu naprawdę się przydadzą.

 

  • przejściówka – w Indiach są podobne jak w Polsce kontakty, tylko że niektóre wtyczki mogą się w nich źle trzymać, przez co np. korzystanie z laptopa może być uciążliwe. Poza tym bywa, że w hotelowym pokoju jest jedno gniazdko a potrzebujemy kilku do ładowania telefonu, podłączenia komputera itp. Dlatego warto sobie kupić za 5 zł coś co się nazywa „rozgałęziacz sieciowy”. W Indiach też da się go bez problemu kupić, ale nawet nie wiem jak nazwać taki sklep z przedłużaczami i już zapomniałam tej nazwy po polsku, więc łatwiej chyba przywieźć go ze sobą jeśli ktoś ma ze sobą dużo sprzętów które trzeba ładować.

Jeśli jedziemy po raz pierwszy i nie wiemy gdzie co się kupuje, możemy wziąć też nożyczki, krem z filtrem i igłę z nitką.
ps1. Pamiętajcie, że ja jadę na pół roku. Jakby ktoś jechał na dwa tygodnie i pakował plecak po brzegi żurkiem z proszku to bym uznała go za wariata. Ale po pięciu miesiącach w Indiach naprawdę zaczyna do człowieka docierać że polska kuchnia jest wybitna i da się wtedy pokroić za pomidorową z makaronem, choćby i z proszku.

Bo nie wszystkie indyjskie potrawy są równie pyszne, o czym piszę tu
ps.2 jak ktoś jedzie po raz kolejny, to mu raczej nie potrzebne nożyczki, igła z nitką i krem z filtrem bo sobie je bez problemu znajdzie w sklepie. Ale warto pomyśleć o spakowaniu takich rzeczy, jak ktoś jedzie po raz pierwszy. W ciągu pierwszych dni będzie miał dość na głowie z aklimatyzowaniem się i ogarnianiem otoczenia a chodzenie cały dzień po mieście i tłumaczenie niemówiącym po angielsku sprzedawcom co to jest igła i nitka może być koszmarem. Warto sobie osłodzić pierwsze dni.

Reklamy

Jeden komentarz Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s