Jak znaleźć najtańszy hotel?

Niezależnie, czy szukacie najtańszego z najtańszych, czy po prostu dość taniego i przyjemnego hotelu w Indiach, być może komuś przydadzą się moje sugestie:

Po przybyciu do nowego miasta, zamiast iść głodnym, śpiącym i zziajanym na rundkę po hotelach, warto usiąść sobie w kawiarni czy restauracji, odświeżyć się, napić herbaty i chwilę ochłonąć. Gdy zgrzany i wyczerpany biedak wchodzi do hotelu, obsługa ma tendencję do myślenia „aha, ten to przyszedł z ciężkim plecakiem , ledwo widzi na oczy i zgodzi się na wszystko” i mówiąc szczerze, często ma rację.

316107_2427075803740_1490868761_n

(miły dla oka hotel na Goa Palolem)

Jesteśmy zbyt zmęczeni, żeby się kłócić , zastanawiać lub nawet obejrzeć dobrze pokój a potem plujemy sobie w brodę siedząc w naszym brzydkim pokoju którego nie da się dobrze zamknąć, w drogim hotelu w najgorszym punkcie miasta. Po krótkim odpoczynku o wiele łatwiej jest negocjować cenę i pamiętać o tym, czego się chce. Jeśli podróżujemy w więcej, niż jedną osobę, ktoś może zostać z plecakami a ten drugi, bez bagażu, może na luzie przejść się po hotelach.
Naciągacze i naganiacze – hotel do którego nas ciągną daje im prowizję, więc jest droższy, niż gdybyśmy przyszli tam sami. Chyba dobrze takiemu mówić i stale powtarzać, czego potrzebujemy i że będzie się musiał pocałować w nos, jak zaciągnie nas do hotelu, który nie spełnia tych warunków. „WIFI!! You know WIFI? Internet!! And I can pay maximum 500 rupees. OK? Ok.?! Ok.?!!” “Ok.” Dobrze podać cenę maksymalną.

Przewodniki – bywa, że w przewodniku sprzed dwóch lat nic już się nie zgadza, hoteli dawno nie ma, ceny są inne a te hotele które były świetne są straszne. Bywa tez, że przewodnik sprzed 10 lat wskaże nam hotel, który był i jest cudowny. Myślę, że jeśli mamy ograniczony budżet i jakiś hotel z przewodnika mieści się w tym budżecie, to warto go sobie zapisać tak na wszelki wypadek i skorzystać, gdyby nic lepszego nie udało nam się znaleźć. Moim zdaniem najlepszy przewodnik to Lonely Planet, często korzystałam z polecanych przez nich hoteli i głównie sobie to chwalę. Ale uwaga- choć wydawałoby się, że na ich stronie będzie to samo, co w przewodniku, to w rzeczywistości jest tam dużo ofert reklamowych, niektórych hoteli brakuje a ceny tych niereklamowanych (czyli fajniejszych) hoteli są z jakiegoś powodu ukryte…

Portale z hotelami – ogólnie to na portalach typu Booking.com, Agoda, Tripadvisor itp. rzadko udaje się znaleźć hotel tańszy, niż 500 rupii za noc. Ogłaszają się tam raczej duzi gracze, co nie znaczy, że w danej miejscowości nie ma małego i miłego hotelu, który kosztuje mniej. Warto sprawdzić, czy aktualnie nie ma promocji lub nie ma czegoś szczególnie korzystnego ale nie martwmy się, że przejrzeliśmy wszystkie hotele na Tripadvisor i nic – jest ich na miejscu dużo więcej.

321024_2279149025663_1472370120_n

(Naprzeciwko hotelu Blue Bird w Tashiding, który kosztuje 150 rupii za noc. Internet mówi, że w tym mieście nie ma żadnego hotelu…)

Turyści – czasem warto zapytać turystów gdzie mieszkają i czy jest tam tanio. Jak ktoś mieszka w danym mieście od dawna, może wiedzieć dużo. W turystycznej kawiarni czy restauracji raczej znajdziemy sporo chętnych do rozmowy.

Na próbę – czasem po prostu nie da się znaleźć tuż po przyjeździe super hotelu za małą cenę bo nie znamy okolicy i nie mamy pojęcia, czego i gdzie szukać. Jeśli chcemy gdzieś zostać dłużej, dobrze jest sobie zarezerwować przed przyjazdem czy znaleźć tuż po przyjeździe byle jaki, niekoniecznie bardzo tani hotel na 2-3 noce, wygodnie się wyspać, pochodzić po okolicy, popytać i pozaglądać do różnych miejsc i na spokojnie wybrać sobie miejsce i cenę, które nam odpowiadają i na większym niż po samym przyjeździe luzie się potargować 😉

Długość pobytu – w Indiach panuje niezwykła rozpiętość cen i standardów. Jeśli chcemy gdzieś zostać dłużej warto wybrać hotel, który choć trochę nam się podoba. Ale czasem chcemy tylko się przespać na w miarę płaskiej powierzchni przez kilka godzin a rano iść na pociąg. Właśnie wtedy bardzo dobrze się sprawdzają ekstremalnie tanie hotele które oferują łóżko, cztery ściany i… tyle.

Solo traveler – „czy wszyscy naokoło są milionerami?!” myślałam sobie często podróżując samotnie, gdy pytałam kogoś o tani hotel i polecał mi taki za 2000 rupii. W końcu zrozumiałam – hotel za 2000 rupii za noc jest tani, jeśli w pokoju mieszkają 4 osoby. W dwie osoby tani jest hotel za 500,1000 czy 1300 rupii. Niektóre hotele mają pokoje jednoosobowe (single room), które kosztują tyle, żeby stać na nie jedną osobę. Te, które nie mają, niestety często są poza zasięgiem samotnego podróżnika i trzeba poświęcić trochę więcej czasu na poszukiwania.

Jeśli planujecie zostać powyżej tygodnia to wejdźcie do trochę droższego hotelu niż pozwala wam budżet i zapytajcie, czy nie udzielą zniżki. Czasem udzielą. Mój ulubiony hotel w Darjeeling znalazłam bo desperacko szukałam noclegu i weszłam do hotelu o którym na Tripadvisor było napisane, że kosztuje „od 400 rupii za noc”. To było dla mnie trochę za dużo ale weszłam. Nie było akurat dostępnego tego pokoju za 400 rupii więc dostałam ten za 600 w tej samej cenie a jak powiedziałam, że chcę zostać miesiąc, to policzono mi za noc mniej, niż połowę tej ceny;]

1509266_804804879545235_1835797783_n

(mój pokój w Darjeeling, zdjęcie z facebooka hotelu Ivy Castle)

Najtańsze nie zawsze jest najlepsze – nie sądziłam, że ja, Sknerus McKwacz kiedyś to napiszę, ale jednak chyba dorosłam do takiej deklaracji. Oczywiście, wiem z doświadczenia, że jak się ma mało pieniędzy, to tańsze jest najlepsze i kropka a płacenie 1000 rupii zamiast 100 za noc wdaje się szaleństwem. Ale pomyślcie o dodatkowych rzeczach :w droższym hotelu może być w pokoju WIFI i nie trzeba łazić po kawiarniach i ciągle wydawać pieniędzy, może być wygodniej więc nie trzeba – tak jak w pierwszym hotelu w jakim byłam w Darjeeling – zrywać się z soplem wiszącym z nosa co świcie i biec do restauracji żeby się ogrzewać zupami i herbatami; może być darmowe śniadanie, może być dobra restauracja więc zaoszczędzimy na lekarstwach i całej reszcie bo się nie zatrujemy, wreszcie w sprawdzonym i trochę droższym hotelu może być bezpiecznie i zaoszczędzimy fortunę w stosunku do podejrzanej nory z zepsutym zamkiem w drzwiach w której by nam ukradli cały dobytek. Oczywiście może być też na odwrót i czasem jest: to pobyt w drogim, napuszonym hotelu owocuje zatruciem a do sprawdzonego miejsca za 300 rupii wraca się jak do ukochanego domu.

10338304_926176480741407_4820019689711373834_n

(widok z mojego ulubionego hotelu w Darjeeling – dzięki uprzejmości jego profilu na Fb)

Ale pamiętam też moje uczucia, gdy po raz pierwszy w życiu było mnie stać na hotel za 700 rupii w Siliguri (jak ktoś jest ciekaw jak tam jest miło to odsyłam do bloga, na którym wyrażono to tak dobrze, że czuję się zwolniona z obowiązku wyjaśnień
). No więc stać mnie było na hotel za 700 rupii i nie musiałam iść do tego za 300 rupii, w którym toaleta jest na korytarzu, po zmroku (a zmrok zapadał tam o 18:00) nie da się wyjść bo jest to na uboczu w nieoświetlonej uliczce a naokoło nic nie ma ,więc jak się nie kupiło wody czy jedzenia przed 18 to można sobie tylko pogratulować i czekać do rana skręcając się z głodu i pragnienia, jest wiecznie gorąco i jakoś smutno a obsługa rzuca a to głupie uśmieszki a to dziwne spojrzenia i do tego, mimo że jestem tam po raz dziesiąty recepcjonista każe mi zawsze gdzieś leźć żeby skserować mój paszport bo im to potrzebne, i oczywiście muszę jeszcze za to płacić a jak go pytam czy może sięgnąć po kopię sprzed dwóch tygodni gdy byłam tu ostatnio to się obraża.

No więc pamiętam, jak pewnego majowego dnia nie udało mi się kupić biletu na pociąg na dziś i byłam zrozpaczona, że muszę zostać w tej dziurze na jakieś trzy dni i głodować w ukropie i nagle zdałam sobie sprawę, że stać mnie na hotel za 700 rupii, hotel w którym w recepcji była uczynna dziewczyna i bystry chłopak, hotel w którym zostałam w końcu pięć dni, bo można było do pokoju zamawiać jedną kawę mrożoną za drugą i obiady, pod samym domem były długo otwarte i bezpieczne sklepy i fajna restauracja, było WIFI więc mogłam nie tylko kupić ten przeklęty bilet na pociąg przez internet ale i spokojnie pracować w pokoju, co pół godzinki racząc się lodowatym prysznicem z mojej własnej osobistej łazienki, i pamiętam jak popijając na moim czystym łóżku jedną z tych mrożonych pysznych kaw pomyślałam sobie TO JEST ŻYCIE!

Reklamy

Jeden komentarz Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s