Przed wyjazdem – wizy i bilety

Dostałam kilka pytań praktycznych odnośnie wyjazdu do Indii więc jeśli ktoś jest ciekaw, co z wizami, biletami czy szczepieniem, to już odpowiadam:
Wizy
Ubieganie się o wizę do Indii jest dość upierdliwe ale jako były rozmemłany leser mogę powiedzieć, że jeśli mi się udało, to raczej każdy sobie poradzi;) Ogólnie to wszystkie informacje podane na stronie firmy, która obsługuje dla Ambasady Indii wnioski ( http://www.blsindiavisa-poland.com/) to prawda. Na stronie piszą, że wyrobienie wizy trwa „od 5 do 7 dni’ ale też, że nie mogą nic zagwarantować i faktycznie tak jest – jak jest duży ruch, to może być trochę dłużej. Ja np. w tym roku złożyłam wniosek na jakieś dwa tygodnie przed wyjazdem bo chciałam być taka zapobiegliwa, a skończyło się na tym, że dostałam wizę w 5 dni i mi jej nie starczyło do końca (bo najdłuższa wiza jest na 6 miesięcy a liczy się od daty wyrobienia), więc musiałam się pod koniec ewakuować do Nepalu.

update: z kolei na początku lutego 2015 poszłam po wizę, również na 2 tyg przed wyjazdem i… pani w okienku zapytała dlaczego tak późno i nie była pewna, czy zdążą mi dać wizę…

Wniosek? Ponieważ wniosku nie można złożyć na więcej, niż 30 dni ani na mniej, niż 7, proponuję złożyć ok. 20-25 dni przed wylotem i wziąć to pod uwagę planując datę powrotu (wiza obowiązuje od dnia wydania a nie wjazdu do kraju).
Kupowanie biletu nie mając wizy jest trochę nieprzyjemne (a trzeba pokazać kopię biletu, żeby dostać wizę) ale niestety tak to jest. Na pocieszenie mogę napisać, że o ile nie jesteście terrorystami to raczej nie odmówią wam wizy. Trzeba tylko dobrze wypełnić wniosek. Na szczęście ostatnio na stronie jest dobry poradnik krok po kroku :
http://www.blsindiavisa-poland.com/content.php?pid=Mw

update: od lutego paszporty z wizą trzeba OBOWIĄZKOWO odbierać przez kuriera, który kosztuje 25 złotych. Poza tym obowiązkowo trzeba się stawić w ambasadzie i osobiście dostarczyć wniosek. Do tego trzeba dać odcisk palców ubiegając się o wizę. Różnice w sumie niewielkie, ale wynik jest taki, że wszyscy ci , którzy wysłaliby wniosek pocztą, tłoczą się w biurze wizowym a całość trwa dłużej przez pobieranie odcisków palców – w poniedziałek byłam jedną z może 100 osób i czekałam ponad godzinę (wcześniej nigdy nie byłam w kolejce po wizę dłuższej, niż 15 minut).

Poza tym:

  • W polu number of entries zaznaczamy, czy wiza ma być wjazdu jednokrotnego cz wielokrotnego. Ma to znaczenie o tyle, że w przypadku długiej podróży plany mogą się zmienić i możemy zachcieć odwiedzić jakiś sąsiedni kraj i na taką ewentualność warto mieć wizę kilkukrotnego wjazdu.
  • W polu odwiedzanych ostatnio krajów nie musimy wpisywać wszystkiego tylko te, które pamiętamy
  • W polu reference name in India podajemy po prostu nazwę i adres hotelu, nie koniecznie musimy tam mieć rezerwację, może to być po prostu hotel w którym planujemy zostać.

Do wniosku trzeba dołączyć dowód rezerwacji lub bilet, co w dzisiejszych czasach oznacza z grubsza wydruk maila z dowodem zakupu lub e-biletu.
Opłata za wniosek wizowy to ok. 250 złotych, jeśli coś pomyliliśmy to raczej zwrócą nam na to uwagę w momencie przyjmowania wniosku i będziemy musieli poprawić. Jeśli np. pomylimy swoje imię i numer paszportu a pani w okienku nie zwróci nam na to uwagi, to wniosek może zostać odrzucony i trzeba będzie płacić jeszcze raz, więc warto się do tego przyłożyć. Szczególnie, że jeśli nawet taki wniosek przejdzie, to potem możemy zostać na lotnisku nie wpuszczeni lub nie wypuszczeni z kraju, bo dane na naszej wizie się nie będą zgadzać. Mój chłopak miał na wizie nepalskiej podany zły miesiąc i wypuścili go, bo byliśmy razem a moja wiza była robiona w tym samym miejscu i czasie więc widać było, że to głupia pomyłka urzędnika, ale warto na takie rzeczy uważać. Do wiz dołączamy zdjęcia jak do paszportu.
Co jakiś czas pojawiają się słuchy o tym, że niedługo będzie dostępna wiza „on arrival” dostępna na lotnisku z pominięciem tych męczących procedur, ale na razie się na to nie zanosi.
Na stronie piszą, że wizę można przedłużyć w Indiach jeśli w jakimś biurze do spraw cudzoziemców w danej miejscowości urzędnicy powiedzą, że można. Byłam osobiście bardzo zainteresowana tym tematem bo w tym roku moja wiza do Indii kończyła się o dwa tygodnie za wcześnie więc wysłałam maila do ambasady i do biura najbliżej Darjeeling. Z ambasady napisali, że to niemożliwe a biuro do dziś nie odpisało (a było to w marcu), więc raczej trzeba przedłużać wizę za granicą.
Niektórzy przedłużają ją na Sri Lance lub w innych krajach ościennych, ja przedłużałam w Nepalu (do którego wizę dostaje się na granicy) i było to nudne, za drogie i trwało kilka dni, ale o tym napiszę kiedy indziej (jeśli ktoś będzie chciał czytać;)
Szczepienia
Chyba nigdy na nic się nie szczepiłam przed wyjazdem do Indii ale warto zaznaczyć, że malaria jest główne tam, gdzie mnie nie było a w Darjeeling czy Dharamsali jest za wysoko i za zimno dla komarów. W miejscch, w których jest gorąco warto używać czegoś przeciwko komarom i spać pod moskitierą lub z oknami zabezpieczonymi przed komarami – tak jest w większości hoteli. Komary chyba też najbardziej lubią sezon monsunowy i noce, więc warto o tym pamiętć. Ostatnio sprawdzałam czy nie mam malarii (badanie krwi kosztuje ok. 80 zł) i okazało się, że nie mam. Nie wiem, czy ktoś kogo znam się szczepił przed wyjazdem ale oczywiście pewnie lepiej się zaszczepić, szczególnie jak się jedzie na długo i na południe. Jeśli chodzi o choroby zakaźne to warto też nie jeść brudnych owoców i nie pić wody z kałuży ani z byle kąd, ale chyba nikt nie zamierza tego robić 🙂 Kolega mówił mi, że pił wodę z prysznica w hotelu w Siliguri (bo opił się wina w samolocie, przejechał późno i wszystko było już zamknięte a chciało mu się pić) i nic mu się nie stało  ale myślę że takich sytuacji można łatwo uniknąć 😉
Ubezpieczenie
Za pierwszym razem nie miałam żadnego, w tym roku kupiłam sobie ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków z kartą Euro26 lub ISIC (nie pamiętam którą) i kosztowało mnie to chyba ok. 100 zł za rok, więc myślę, że choć jest to najtańsza i pewnie nienajlepsza opcja, to jeśli ktoś chce mieć tanie ubezpieczenie, to warto. Jak ktoś ma ochotę, to większość ubezpieczycieli ma różne specjalne pakiety dla turystów ale kosztują już więcej.  Na stronach tych dwóch firm można sobie poczytać o różnych rodzajach kart, które dają też zniżki w różnych miejscach. Warto się upewnić, że nasza karta na pewno ma ubezpieczenie i że je ma również w Indiach (niektóre są tylko na Europę lub Polskę).

Z tego co pamiętam, to ja kupiłam taką, która obejmowała też następstwa sportów ekstremalnych, bo nie wiedziałam, czy wspinania się po ulicach Darjeeling nie należy zakwalifikować jako wspinaczki. Bądź co bądź to Himalaje 😉 Zaznaczę przy tym, że jestem freelancerką więc nie mam ubezpieczenia w Polsce także kupiłam to ubezpieczenie do Indii głównie dlatego, że po prostu było tanie i miałam ochotę na luksus bycia ubezpieczoną. Ale tak naprawdę to nie wiem na ile ono coś faktycznie daje bo nigdy z niego nie skorzystałam. Lekarze w Indiach są dość tani i powszechnie dostępni, często jest to gabinet na rogu lub apteka połączona z gabinetem. W tym roku byłam u dentysty w Darjeeling i u lekarza gdzieś w okolicach Kushinagaru po zastrzyk na tężec po małej stłuczce na motorze i tu ubezpieczenie się nie przydało – ogólnie to chyba ubezpiecza na wypadek połamania nóg i rąk i śmierci ale nadal – fajnie być przez chwilę ubezpieczonym jak się może;p
Bilety
To największa pozycja w budżecie, bo przeciętny bilet do Indii kosztuje 2500 zł.
Ale ja nigdy tyle nie zapłaciłam, chyba najwięcej to 1800 zł a bilet na luty kupiłam za 1100 zł, widziałam też kiedyś bilet z Londynu na Goa za 700 zł! Ogólnie to mam wrażenie, że jeśli na 2- 3 miesiące przed podróżą poświęci się z miesiąc na poszukiwania, to zawsze znajdzie się coś korzystnego. I nie mam tu na myśli, że trzeba siedzieć kamieniem przed komputerem. Wystarczy sprawdzać codziennie lub co parę dni.

A gdzie sprawdzać? Ja korzystam ze stron takich, jak mlecznepodroze.pl czy fly4free.pl, chyba jest jeszcze loter.pl. Tam są informacje o różnych promocjach i super znaleziskach ale trzeba się dość szybko decydować (w 1-3 dni). Jak mam ochotę poszukać sama, to najczęściej wchodzę na momondo.com i po prostu sprawdzam, jak zmieniają się ceny w zależności od daty, potem sprawdzam, czy nie będzie taniej z Gdańska, Krakowa, Frankfurtu lub Londynu do Bombaju lub Kalkuty zmiast Delhi, jak znajdę coś bardzo taniego to sprawdzam, czy przypadkiem nie będzie jeszcze taniej na innym portalu typu Bravofly czy Kayak , a potem sprawdzam ile ten lot kosztuje bezpośrednio na stronie linii lotniczych i w ten sposób po paru dniach czy tygodniach w końcu się coś znajdzie 😉 Jeśli znajdziemy tani bilet z Londynu czy Sztokholmu to warto dodać do niego koszty dojazdu i zastanowić się, czy to miasto to wartość dodana do wcieczki, czy kolejny kłopot. Np. jak znalazłam bilet za 1500 zł z Kijowa to byłam zachwycona, bo było piękne lato i i tak chciałam zobaczyć Ukrainę, więc koszty dojazdu mnie wcale nie bolały.

315683_2235432412775_3378431_n

(powyżej czarujący plac zabaw we Lwowie czyli jeden z powodów, dla których nie żałuję dwóch dni spędzonych na Ukrainie)

Jeśli bilet jest z Londynu za 1000 zł to też super bo można przy okazji zobaczyć ciekawe miasto czy zrobić zakupy w drodze powrotnej, ale jeśli np. jest ze Sztokholmu w lutym i kosztuje 1600 zł to trzeba pamiętać, że po dojeździe do koszmarnego Modlina czy na inne lotnisko, samolocie, dojeździe z lotniska tanich linii Skavsta na główne lotnisko w Sztokholmie (bilet do centrum kosztuje 60 zł) i spędzeniu dnia w zimnej i drogiej Szwecji, bilet łącznie może kosztować już bardziej 2000 zł i do tego się przeziębimy.

Jeśli chodzi o linie lotnicze, to za pierwszym razem leciałam Aeroflotem i było w porządku, ale ostatnio tyle się dzieje na świecie, że cieszę się, że w lutym będę lecieć Lufthansą. Warto sobie sprawdzić w Internecie rankingi najbezpieczniejszych linii, oczywiście tylko jak komuś na tym zależy. Nigdy nic nie wiadomo i nie wiem czy to ma jakieś znaczenie ale jak się ma wybór pomiędzy lotem w tej samej cenie Aerosfitem (którym leciałam raz z Kijowa do Sztokholmu i lot przypominał jazdę starym PKSem), Malaysia Airlines a Quatar Airlines (które są podobno najlepsze na świecie), to warto wybrać świadomie.
O biletach na transport w Indiach napiszę innym razem, bo jest to długi i ciekawy temat, który już częściowo poruszałam w poście pt. „Indie bardzo, bardzo tanio”. Do następnego razu!

Reklamy

2 komentarze Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s